Thursday, November 29, 2012

Dlaczego warto odwiedzić Afrykę Południową?

Co takiego magicznego jest w tym zakątku świata? RPA, jak cała Afryka, to mieszanka kultur i narodowości, a przede wszystkim niesamowite kolory i zapachy oraz przyjazny klimat i słońce, które świeci tutaj 320 dni w roku. Do tego należy dodać doskonałe jedzenie i wyśmienite południowoafrykańskie wina. Warto też wspomnieć o lokalnej muzyce, różniącej się w każdym regionie. RPA stanowi niezmiernie interesujący kierunek turystyczny, który ma do zaoferowania moc wspaniałych atrakcji. Wszystkie państwa Czarnej Afryki są pełne magii i piękna. RPA, Zambia, Botswana, Namibia, Zimbabwe… – każdy z tych krajów jest inny i niepowtarzalny. Gdy przemieszczamy się z południowego krańca kontynentu na północ, w kierunku Tanzanii, widzimy, jak zmienia się szata roślinna oraz styl życia mieszkańców. Słabiej jest tu rozwinięty przemysł, więcej biedy i ubóstwa, ale za to dookoła rozciągają się dziewicze tereny. Tanzania kojarzy mi się zawsze ze wspinaczką na magiczny szczyt Kilimandżaro. Opisaliśmy to w jednym z poprzednichblogów. Lista atrakcji Afryki Południowej jest bardzo długa, miejsc wartych zobaczenia wiele. Dlatego nasze wycieczki są w szybkim tempie żeby zobaczyć jak najwięcej.

Wielka Piątka Afryki

Wielka Piątka Afryki

Każdy, kto przyjeżdża do RPA, pragnie przede wszystkim zobaczyć dzikie zwierzęta i dziewicze, rozległe, zapierające dech w piersiach otwarte przestrzenie Afryki. Marzy o przeżyciu niezapomnianego safari na terenie jednego z tutejszych słynnych obszarów chronionej przyrody. Park Narodowy Krugera należy do najważniejszych tego typu miejsc do odwiedzenia. Tak naprawdę potrzeba co najmniej kilku dni, żeby zobaczyć wszystkie jego interesujące zakątki. Podczas safari w Parku Krugera nigdy nie wiesz czego możesz się spodziewać i co możesz zobaczyć. Naszym celem jest zwasze zobaczenie Wielkiej Piątki Afryki, czyli lwa, nosorożca czarnego, lamparta i bawoła. W RPA każda pora roku ma swój niepowtarzalny urok. To, co widzimy w danym miejscu, gdzie indziej i kiedy indziej może przybrać inną formę lub nigdy się nie powtórzyć… Jedno jest pewne – Afryka oferuje podróżnikom niesamowite krajobrazy. Niedaleko Parku Krugera można zwiedzić przepiękny kanion rzeki Blyde, bardziej zielony i pełen życia niż słynny Kanion Rzeki Ryniej w Namibii. Co chwilę zmieniają się tu widoki i roślinność,a zachody słońca – szczególnie na terenach pustynnych – zapierają dech w piersiach. Moim magicznym miejscem jest Karru, położone na północ od Kapsztadu. Odwiedzając ją, znajdziemy się z dala od ludzi, telefonów i cywilizacji wielkich miast. Ten jeden z najbardziej suchych regionów Południowej Afryki w okresie wiosny staje się pełen życia, różnokolorowych kwiatów. Jaki to wówczas wspaniały widok! Uwielbiam turystów, którzy pragną poznać jak najlepiej RPA, zwiedzić jak najwięcej miejsc w tym kraju. Czeka tu na nich bogaty wybór zakwaterowania, m.in. luksusowe namioty, pensjonaty typu Bed & Breakfast, komfortowe hotele i safari lodge.

Sunday, November 25, 2012

Pytanie w sprawie samodzielnego zwiedzania Namibi

Serdecznie witam bardzo zainteresowała mnie propozycja jaką Pan przedstawił na swojej stronie internetowej dotycząca zwiedzania samemu samochodem Namibii. Interesowała by mnie taka wyprawa dla pięciu osób 2013roku w pazdzierniku /3 tygodnie/. W Winthoek można wynająć takie samochody jednak wynajęcie pojazdu w agencji przez Pana rekomendowane zapewne jest bardziej pewne. Czy pan ma opracowana trasę czy sam mam to ewentualnie zrobić . Nie doczytałem się jakie są koszty paliwa w Namibii Czy można wyjechać z Namibii do sąsiednich krajów/chciałbym odwiedzić kolegę w Zimbabwe/ Mam do Pana bardzo wielkie zaufanie gdyż już korzystałem z Pańskich usług w 2011 jadąc na fascynującą wycieczkę do Botswany. Bardzo proszę o odpowiedz. Pozdrawiam Moja odpowiedź Witam Panie Romanie, bardzo dziękuję za e-mail. Doskonale Pana pamiętam. Namibia jest bardzo łatwym krajem do zwiedzania. Nie ma tam rozbudowanej sieci dróg, najlepiej, proszę najpierw poczytać na naszej stronie internetowej o atrakcjach. Potem, kiedy zdecydujecie się, co chcecie zobaczyć, proszę oznaczyć to na mapie i można jechać. Drogi w Namibii są dużo lepsze niż w Polsce. Są to w większości drogi gruntowe, nie asfaltowe, ale można nimi naprawdę jechać szybko. Na mojej stronie zamieściłem zdjęcie takiej drogi. Jest wiele miejsc wypożyczających samochody. Dla mnie jest taniej pojechać swoim samochodem, dlatego nie jestem w stanie dać godnego polecenia miejsca. Kilka lat temu wypożyczyłem tam samochód, ale wyszło dosyć drogo. Proszę zobaczyć, gdzie wypożyczyłem na stronie Samochodowe Wakacje w Namibi. Poza tym, miejsca zmieniają się, czyli to co było kiedyś tanie, może być teraz drogie. Najlepiej jest zapytać w kilku miejscach i porównać ceny. Samochód, niekoniecznie z namiotem dachowym. Taniej jest wypożyczyć trochę mniejszy samochód i mieć swój namiot. Cena paliwa w Namibii jest różna w zależności od odległości od dostawcy. W listopadzie paliwo staniało 10c i kosztuje trochę poniżej R12 za litr, co jest drogo, kilka lat temu litr kosztował połowę taniej niż w Polsce. Proszę przeliczyć w kalkulatorze walutowym, http://waluty.wp.pl/?ticaid=1f972, ZAR12 to 4,3 pln za litr. Co do wyjazdu do Zimbabwe, nie jestem pewien. Normalnie, nie pozwala się tam jechać wypożyczonym samochodem. Zimbabwe to kraj 3 świata. Można tam sprzedać samochód i nikt was już nie znajdzie ani samochodu. Sytuacja się teraz zmienia, wielu ludzi jeździ wypożyczonymi samochodami do Vic Falls, czyli można to wynegocjować ale będą wymagali większej zaliczki. Na naszej stronie podałem przykładowy plan zwiedzania samodzielnie. Można używać miejsca prowadzone przez czarnych obywateli, wychodzi dużo taniej i jest ciekawiej. 95% obiektów jest w rękach białych, ale od kilku lat, lokalne plemiona mają prawo do opieki nad lokalnymi atrakcjami i dzięki temu mogą prowadzić kempingi. Można zatrzymać się w pensjonacie Rivendell, obiad w La Marmite. Tam zapytajcie o lokalnego przewodnika żeby pojechać na zwiedzanie townshipu Katutura. W drugi dzień Aabadi Bush Camp, po drodze kupicie pamiątki w Okahandja. Po lunchu rodzina Buszmenów San może zabrać was na wycieczkę po ich wiosce i okolicy. Może to dla was być ciekawe. Jestem przeciwny dawania prezentów, ale możecie zabrać jakieś rzeczy dla nich. Potem, wyjazd do Etoshy na dwa albo 3 dni. Tam nie ma tańszych kempingów, wszystko prowadzone jest przez zarząd państwowy, dlatego bez różnicy co wybierzecie. Kempingi opisałem na stronie o Etoshy, przykładowo Okaukuejo. Następne 4 dni możecie przeznaczyć na Koakoland. Można zatrzymać się w Opuwo Country Lodge i pomagać lokalnym ludziom Himba przez następne 4 dni (ekstremalna propozycja, ale warto spróbować). Potem wyjazd do Fort Sesfontein w Damaralnd. Tam organizowane są wycieczki 4X4 w poszukiwaniu pustynnych słoni w Huanib River. Najpiękniejszy zakątek Namibii to moim zdaniem Aba-Huab/Movani. Później Swakopmund, tam można zobaczyć welwiczje i kolonie ptaków i uchatek. Dobrze jest pojechać na Wybrzeże Delfinów. Potem wyjazd so Sossusvlei, po drodze zatrzymujecie się w Solitaire. W Sossusvlei można zatrzymać się w Agama Rest Camp, ale musicie wyjechać bardzo wcześnie żeby dojechać na wydmę 45 przed wschodem słońca. Dobrze jest udać się na piesze zwiedzanie z lokalnym przewodnikiem Deadvlei. Jest to miejsce z kikutami bardzo starych akacji. Na jednym z nich siedziała Jenifer Lopez, kiedy kręcili tam film. Dobrze jest odwiedzić wieczorem wydmę Elim. Potem możecie wrócić do Windhoek albo jechać do Zimbabwe. Pozdrawiam Waldemar Delekta

Saturday, November 3, 2012

Wspomnienia z Tanzanii

wróciłam z, w sumie 20dniowej, wyprawy trekkingowej w Tanzanii. Kolejne marzenie zrealizowane. 2.10, o godzinie 7-25 w wieku 42 lat(cytat z certifikatu) zdobyłam Kilimandżaro. Potem było jezioro Chala, na pograniczu z Kenią, potem safari w Tarangire, Ngorongoro i Serengeti NP, potem coś jak się okazało najptrudniejszego..zdobycie kolejnego wulkanu, wciąż aktywnego czyli Ol Doinyo Lengai, to święta góra Masajów, tam ich Bóg do niech mówi, było ciężko, ale dałam radę.Jezioro Natron z milionami flamingów, niestety w burzy piaskowej mnie zastało...ja je zastałam... Na lotnisku poznałam 18 osób, z którymi dzieliłam namioty i trudy aż po Zanzibar, bo na deser było tam 5 dni wypoczynku. Znalazłam, odwiedziłam tam dom Polki Doroty Katende. Jakiż to inny świat, ta Afryka...hakuna matata mnie wykańczała, pole pole(wolniej) też;-) Bardzo tęskniłam za domem, chyba się wyleczyłam z samotnych wyjazdów.chociaż grupie nie moge nic zarzucić, było 3ch lekarzy, więc podzwiązek zawodowy się utworzył. Życie bez wody, bez łazienki jest na krótką metę do wytrzymania, ale pył wulkaniczny wszędzie sie wciskający, wciąż brudne ręce psychicznie działał..nie powiem... KLMem leciałam z Amsterdamu, w Arushy jedna osoba nie miała plecaka, nie ja... po 1,5dnia się znalazł, ale bez śpiewora. "To jest Afryka"...powtarzaliśmy nagminnie. Na wyjazd zdecydowałam sie kiedy koleżanki, które miały ze mną lecieć "niżej" zn nad Wodospady Wiktorii wykruszyły się , albo zajęły remontami domów. Zrezygnowałm z remontu mojej kuchni, wzięłam pozyczkę i wlazłam na najbardziej suchy szczyt, zobaczyłam wolno stojące zwierzątka...i wyspę , nad którą leciałam dwa lata temu. Teraz już codzienność, błogi stan, jakże mi miły.

Thursday, August 23, 2012

RPA rowerem, list do redakcji

Witam serdecznie, zapoznałam się z Waszą stroną internetową i śmiem przypuszczać,że trafiłam pod właściwy adres:) Jestem prawnikiem, jednak po latach drogi zawodowej,pomimo sukcesów zdecydowałam się na zboczenie z niej i podążenie inną ścieżką, nie stojącej w sprzeczności z moją naturą, pragnieniem wiecznego poznania, koniecznością bycia w ruchu(poranne 40 km na rowerze od lat skutecznie zastępuje kofeinę). Myślałam nawet o wojsku;), ewentualnie organizacji i pilotowaniu wycieczek rowerowych( praca za biurkiem zdecydowanie mi nie służy, a jako osoba aktywna nie wyobrażam sobie życia bez dużej ilości ruchu). Jestem gotowa na wyjazd w każdej chwili, a mając jedno życie jestem przekonana, że z zaangażowaniem i pasją pragnę realizować się na tym właśnie obszarze. Może więc Państwo/ któreś z zaprzyjaźnionych biur podróży potrzebuje świeżej, energetycznej krwi, której nie straszne 180 km dziennie, podróż w największe chłody, upały czy niedogodności, spanie pod gołym niebem, na urwiskach, w lasach czy innych dzikich miejscach, która z chęcią zarazi pasją poznania innych, przekaże im swoją wiedzę, zaczerpnie nowych informacji od ludzi spotkanych po drodze, posiądzie nowe umiejętności, by w przyszłości przekazać je innym, postara się sprawić, żeby byli nie tylko "wędrującym cieniem, nędznym aktorem który swoją rolę przez parę godzin wygrawszy na scenie, w nicość przepada , powieścią idioty- głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą", czemu też sama usilnie staram się przeciwstawić. Chętnie połączę tę funkcję z zamiłowaniem do pisania, redagowania i korekty tekstów i fotografowania, jak również zdolnościami prawniczo-logistycznymi, organizacyjnymi i kulinarnymi. Nie zalezy mi na jakichs wielkich zarobkach, jedynie możliwości realizacji swoich pasji i zyciu nie stojącym w sprzeczności z wlasną naturą. Równolegle rozważam opcję wybrania się do Australii (oczywiście rowerem), przy minimalnych kosztach(jak wspomniałam naprawdę niewiele trzeba mi do szczęścia, więc noclegi na campingach, wstęp na ważniejsze impr kulturalne, bilet na prom/samolot z Malezji do Indonezji i Indonezji/Papui/N.Gwinei do Australii), większą część środków pozyskanych od sponsorów przewiduję na wsparcie podopiecznych jakiejś fundacji i oczywiście promowanie Waszej marki;) W tym przypadku prosiłabym o informację odnośnie ewentualnego wsparcia lub pomocy w pozyskaniu sponsorów. W razie jakichkolwiek pytań pozostaję do dyspozycji.

Tuesday, April 24, 2012

Stellenbosch trasą północną

Północna Trasa Winiarska (Northern Route) ma przepiękne widoki na Winelands, widoczna jest w oddali cała droga na Górę Stołową. Możesz tutaj nacieszyć oczy widokami na Zachodnią Prowincję Przylądkową. Północna Trasa Winiarska również oferuje kilka świetnych restauracji z wyborem najlepsuych win jakie ma do zaoferowanie RPA. Podczas wycieczki odwiedzimy 6 winnic na trasie północnej. Pamiętaj, możesz zdecydować, czy chcesz odwiedzić 6, lub po prostu zostać dłużej w niektórych winnicach.

BergKelder:


Najlepsze winne doświadczenie na przylądku czeka na ciebie w Die Bergkelder, słynnej "Piwnicy w górach" w Stellenbosch.

Wcinający się w głąb zbocza góry Papegaaiberg, Die Bergkelder otwarto oficjalnie w 1968 roku jako pierwsza w swoim rodzaju na półkuli południowej piwnica dojrzewania wina w butelkach. Dzisiaj piwnica ta, będąca domem wielokrotnie nagradzanych win Fleur du Cap oferuje gościom kameralne doświadczenie z winami i poznanie ich źródeł. Tutaj możesz swobodnie buszować przez chłodne pokoje piwnic, gdzie tysiące butelek cierpliwie czekają naswoją kolej. Rzeźbione dębowe beczki z winem Fleur du Cap są kontynuuacją historii południowoafrykańskiego wina, w tym herby rodzin Jana van Riebeecka i Simona van der Stela obu protagonistów wczesnej produkcji wina w Państwie Przylądkowym.

Sala „Laszlo Room” poświęcona jest legendarnemu już mistrzowi produkcji win, dr. Juliuszowi Laszlo, który odgrywał kluczową rolę w zmienie oblicza południowoafrykańskiego przemysłu winiarskiego w latach 80-tych. Doceń to zaszczytne miejsce podczas prywatnej degustacie. Fleur du Cap produkuje także ekskluzywną mieszankę z podpisem Laszlo na jego cześć. Kontynuuj spacer wzdłuż aleji pamięci, odwiedzając muzeum wina znajdującego się obok Fine Wine Shop.

Beyerskloof

Beyerskloof ma małą ale nowoczesną piwnicę, gruntownie przebudowaną razem z salą degustacji bardzo niedawno. Tutaj możesz zrobić degustacje lub wypić lampkę wina wraz z posiłkiem w restauracji. Beyerskloof słynie ze swojego Pinotage. Winiarz, Beyers Truter korzysta ze zbiorników fermentacyjnych ze stali nierdzewnej dla niektórych z winogron Pinotage w celu osiągnięcia silniejszego koloru ze skórek i lepszej ekstrakcji soku. Produkcja wina Beyerskloof Cabernet oparta jest wciąż na fermentacji w staromodny sposób w otwartych zbiornikach betonowych. Beyerskloof był pierwszym winem na przylądku cieszącym się wczesnym dojrzewaniem w nowych beczkach.

Simonsig

uznany został za najlepszą południowoafrykańską winnicą w trzech prestiżowych konkursach, nagrodzony licznymi wyróżnieniami, w tym pierwszy Shiraz RPA i 2005 Woman Winemaker - wino roku, Simonsig słynie z doskonałej jakości wina. Wizyta tej wyjątkowej piwnicy nie obędzie się bez codziennej degustacji wina, ceremonialnej i prawdziwej gościnności Przylądka. Wspaniały przykład autentycznego doświadczenia wina w samym sercu Stellenbosch Winelands. Tutaj można również kupić talerz serów do degustacji z właściwą zakąską.

Delvera
Obok degustacji win w Del Vineyard Vera Connection, piesze i górskie szlaki rowerowe prowadzą przez winnice na stoki Conservancy Klapmutskop. Wynajęcie rowerów znajduje się w Centrum Dirtopia Trail. Osoby wolące odpoczynek mogą zjeść śniadanie lub obiad w ogrodzie przy Temara, degustować wino w Vineyard Connection lub smakować sery w La Masseria Cheesery. Dirtopia Trail Lodge oferuje niedrogie zakwaterowanie na przestronnej winnicy z oddzielnymi pokojami.

Knorhoek

Odwiedź historyczną winnicę Knorhoek, będącąwłasnością rodziny van Niekerk od pięciu pokoleń. Będziesz oczarowany przez naturalne piękno, odosobnienie i spokój tego bezpretensjonalnego raju. Produkowane są tutaj, wielokrotnie nagradzane wina, znajdziesz się w niebie win Cabarnet. Możesz zatrzymmać się w Knorhoek Guest House, i doświadczenie ciepłej, przyjaznej atmosfery w gustownie urządzonych pokojach z entuzjastycznym personelem.

Delheim
Obserwuj linię gęsi śpieszących na obiad, podziwiając winnice na tle góry Simonsberg; leniuchuj w ogrodzie, ciesz się z przywileju bycia w takim pięknym miejscu; kosztowania wyśmienitych win.

Tuesday, April 10, 2012

Obiekty Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości UNESCO w RPA

Wetland Park iSimangaliso
Uroczyście otwarty przez Nelsona Mandelę w 1999 roku jako pierwszy w RPA obiekt wpisany na listę UNESCO. Początkowo znany pod nazwą St Lucia Wetland Park.
Położony na północnym wybrzeżu prowincji Kwa Zulu-Natal, iSimangaliso
posiada nieskazitelne morskie, podmokłe estuarium i lądowe obszary o powierzchni 239 566 ha. Jest domem dla Wielkiej Piątki Afryki (Big Five), posiada piękne rafy koralowe i niesamowite kolonie ptaków, jest to jeden z najlepiej zachowanych obszarów chronionych w Afryce.
Kolebka Ludzkości
Na północny zachód od Johannesburga Sterkfontein (uważane za kolebkę ludzkości) i sąsiednie obszary, Swartkrans z Kromdraai są jaskiniami słynącymi z licznych z odkrytych tutaj licznych hominidów.
Znaleziska takie jak Taung Child, Mrs Ples and Little Foot, nie wspominając już o setkach mniejszych skamienielin, tworzy swojego rodzaju najbogatsze miejsce na świecie.

Wyspa Robben
Symbol opresji i apartheidu i zwycięstwa w walce o demokrację.
Wyspa Robben odgrywa ważną rolę we współczesnej historii RPA. Między XVII. i XX wiekiem używana jako więzienie, baza wojskowa i szpital dla trędowatych jest najbardziej znana jako więzienie dla więźniów politycznych. Najbardziej znanym był Nelson Mandela - pierwszy demokratycznie wybrany prezydent RPA.

uKhahlamba Drakensberg Park
uKhahlamba Drakensberg Park jest domem dla najwyższego pasma górskiego w
Republice Południowej Afryki. Łąki na wysokich górach, strzeliste szczyty i strome doliny rzek są charakterystyczną cechą tego obszaru. Wiele jaskiń i schroniska skalnych były niegdyś domem dla Buszmenów, obecnie można tutaj podziwiać największe stężenie malowideł naskalnych na południe od Sahary.

Mapungubwe Cultural Landscape

Ukryte w prowincji Limpopo na granicy z Zimbabwe i Botswaną - Mapungubwe
było pierwszym i największym w południowej Afryce królestwem. Dzięki swojemu położeniu możliwe było z tego miejsca nadzorowanie handlu pomiędzy portami Wschodniej Afryki do Indii, Chin, i całej południowej Afryka. Na jego zapleczu również wydobywano
złoto i polowano na słonie dla kości słoniowej – unikalne towary w innych zakątkach świata.
Ten międzynarodowy handel stworzył społeczeństwo czerpiące swoją wiedzę od innych, wysoko rozwiniętych w tych czasach cywilizacji powodujące zmiany w architekturze i sposobie myślenia. Bardzo dobrze zachowane są tereny pałacowe, główne miasto oraz miejsca gdzie mieszkali podwładni.

Cape Floral Region Protected Areas

Słynie z unikalnej roślinności Fynbos, Przylądkowe Państwo Florystyczne obejmuje 553000ha w ośmiu obszarach chronionych. Rośnie tam prawie 20% gatunków roślin Afryki, jest to najwyższa gęstość roślin i różnorodność roślin endemicznych na świecie.

Vredefort Dome
Trudno pogodzić spokój tutaj panujący na terenie Vredefort Dome z zdarzeniem sprzed milionów lat. To właśnie tutaj uderzył w naszą planetę największy meteoryt.
W odległości 120 kilometrów na południe od Johannesburga, Vredefort Dome jest przykładem struktury powstałej podczas eksplozji meteorytu, zwanej jako astrobleme.
Szacuje się że meteoryt spadł na Ziemię około dwa miliardy lat temu, pozostał po nim krater o promieniu 190 km, jest to najstarsza i największa tego rodzaju struktura na Ziemi.

Richtersveld Cultural & Botanical Landscape

Jeden z najmniej znanych miejsc Światowego Dziedzictwa w Afryce Południowej, Richtersveld podtrzymuje pół-koczowniczy, pasterski sposób życia ludności Nama (Buszmenów).

Nowe miejsca UNESCO w RPA

Wszyscy znamy Górę Stołową i Wyspę Robben, tymczasem w RPA jest wiele innych wspaniałych miejsc wpisanych na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości UNESCO i jeszcze więcej czeka na decyzję Komitetu Światowego Dziedzictwa mianującego nowe obiekty podczas dorocznej sesji.
Republika Południowej Afryki obdarzona jest naturalnym, niezwykle bogatym pięknem. Od majestatycznych szczytów pasma górskiego uKhahlamba w Górach Smoczych poprzez różnorodność Królestwa Florystycznego i spieczoną słońcem pustynię Kalahari do zielonych terenów podmokłych z nadmorskim lasem iSimangaliso Wetland Park. Sawanna roi się od zwierząt a suche Karru usiane jest sukulentami.
Nic dziwnego, że RPA jest obecnie domem dla aż ośmiu obiektów Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości UNESCO. Jednakże lista miejsc mających przyrodnicze i kulturowe znaczenie nie kończy się tutaj, dodatkowe 13 obiektów jest na tak zwanej Tentative List czyli czeka na akceptację przez UNESCO. O istnieniu większości z tych atrakcji nie wiedzą nawet mieszkańcy RPA.

Aleksandria Coastal Dunefields


Dunefields (pola wydmowe), 100 km na północ od miasta Port Elizabeth w Prowincji Przylądkowej Wschodniej, zajmują obszar14 000 ha. Wysokość niektórych wydm sięga do 140 metrów. Rozciągają się od Sunday do ujścia rzeki rzeki Buszmena, uważane za największe i najmniej zdegradowane pola wydmowe na półkuli południowej i jedne z największych ruchomych dunefields na świecie. Obecnie większa część tego obszaru została dołączona do Parku Narodowego Addo Elephant. Wydmy powstały dzięki wiatrom niosącym piasek od wybrzeża.

The !Xam Khomani Heartland


Tereny na północ i południe od miasteczka Upington w Prowincji Przylądkowej Północnej są bogate w spuściznę Buszmenów Sanu - ludu, który zamieszkiwał południowo-zachodnią Afrykę od tysięcy lat, zanim nie został wyparty przez białych kolonizatorów.
Również proponowany do statusu Światowego Dziedzictwa, !Xam Heartland Khomani składa się z dwóch regionów;
półpustynnych, suchych połaci wyżyny Karru na południe od Upington, będącego kiedyś domem dla klanu !Xam klan,
i południowej Kalahari północ z Upington, ojczyzny ludności Khomani. Ich kultura prawie całkowicie wymarła, !Xam i Khomani były językowo podobnymi grupami Buszmenów San. Pomimo że potomkowie ludności !Xam nadal żyją w tych okolicach, ich języki w dużej mierze zniknęły. Pozostało tylko bogate dziedzictwo sztuki naskalnej.
Kilka osób mówiących językiem Khomani zostało zidentyfikowanych w latach 1990. Dzięki zaangażowaniu młodszych potomków udało się przywrócić tereny, oznaczono najważniejsze miejsca i silnie ożywiono tradycyjne praktyki, Khomani jest teraz ostatnią żyjącą społecznością San w Afryce Południowej.

Kopalnie w Kimberley
Wielka Dziura w Kimberley
Nie będzie wielką przesadą powiedzieć że przemysł w RPA narodził się w miasteczku Kimberley, obecnej stolicy Północnej Prowincji Przylądkowej. Odkrycie diamentów około 150 lat temu było powodem napływu tłumów śmiałków z całego świata. Wielu z nich przybyło z niczym lub z prymitywnymi narzędziami i wielkimi nadziejami.
Wydobywanie diamentów Kimberley było powodem industrializacji tego miasteczka południowoafrykańkiego i z tego miejsca wywodzi się firma De Beers Consolidated Mines, do dziś będąca największym potentatem wydobycia diamentów w świecie.
Oprócz fascynującej historii miasta, Wielka Dziura (Big Hole) jest najbardziej znanym obiektem w Kimberley. Drugi co do wielkości w świecie tego rodzaju obiekt, wykopany ludzkimi rękami, powstał w wyniku wydobycia 22,5 miliona ton ziemi, pozostawiając krater głębokości 214 metrów krater o średnicy 1,6 kilometra mierzony w czasie kiedy kopalnię zamknięto w 1914 roku. Finansowany przez Cecila Johna Rhodesa w 1881 roku Klub Kimberley, tak jak powiedział pewien turysta, ma więcej milionerów na 1m kwadratowy niż jakie kolwiek inne miejscu na świecie. Po gruntownym remoncie kilka lat temu,
został przywrócony do swojej poprzedniej chwały, zamieniony w czterogwiazdkowy
hotel, olśniewa urokiem starego świata i kolonialnym luksusem.

Tuesday, March 20, 2012

Skukuza kemp w Parku Krugera RPA

Kemping Skukuza w Parku Krugera

Obóz Skukuza znany był pod nazwą Sabie Bridge do roku 1936 kiedy nazwa została zmieniona.

Nazwa Skukuza w Parku Narodowym Krugera to określenie w języku Tsonga pochodzące od James Stevenson-Hamilton.

Stevenson-Hamilton był pierwszym tropicielem tego rezerwatu. Słowo Skukuza w Tsonga znaczy, który oznacza "ten, kto zamiata", było to odniesienie do usunięcia całej miejscowej ludności, aby zrobić miejsce dla utworzenia Parku Narodowego Krugera.

W muzeum Stevenson-Hamilton w Skukuzie znajdziesz wiele ciekawych artefaktów.

Najbardziej znany jest nóż rangera Harry Wolhuter użyty do zabicia lwa i uratowania własnego życia.

Skukuza jest największym kempingiem i siedzibą zarządu w Parku Narodowym Krugera.

Skukuza znajduje się na południowym brzegu rzeki Sabie, dzięki temu spotykane są tutaj ciekawe ptaki i rośliny.

Park Narodowy Krugera to jeden z największych rezerwatów dzikiej przyrody w Republice Południowej Afryki.
Prowincja Limpopo graniczy po stronie zachodniej a prowincja Mpumalanga od Parku Narodowym Krugera w Republice Południowej Afryki.

Od północy PN Krugera graniczy z Zimbabwe Zimbabwe, a na wschodniej granicy jest Mozambik.

Park Krugera jest obecnie częścią Transgranicznego Parku Limpopo powstałego po połączeniu Parku Narodowego Krugera z Parkiem Narodowym Gonarezhou w Zimbabwe, oraz Parku Narodowego Limpopo w Mozambiku.

Zabytki w Skukuzie to cmentarz dla psów, dzwonnica, stary most pontonowy, most dla pociągów, Selati Rail Museum i Campbell Hut Museum. Biblioteka ku pamięci Stevenson-Hamiltona jest otwarta dla publiczności.

Dzika zwierzyna obfituje w okolicy Skukuzy i safari wzdłuż którejkolwiek z dróg otaczających zapewnia zobaczenie lwa, słonia, nosorożca, bawoła i ptaków wiele.

Udogodnienia w Skukuzie w Parku Krugera:

audytorium, bank, kawiarnia, myjnia samochodowa, pralnia, stacja benzynowa, poczta, restauracja, sklep, baseny.

Zakwaterowanie w Skukuza Restcamp w Parku Narodowym Krugera:

pensjonat Moni, pensjonat Nyathi, pensjonat ABSA, chata gości, bungalowy, stałe namioty safari.

Dodatkowe rozrywki w Skukuza Restcamp:

Nocne i poranne safari, pole golfowe, piesze wycieczki po buszu, Stevenson Hamilton Memorial Library, Szlak Wilderness (Metsi Metsi).

Jak dostać się do Skukuza Restcamp:

Autostrada N12 z Johannesburga i N4 autostrada z Pretorii po 5-godzinnej jazdy przez Nelspruit do obozu Skukuza w Parku Narodowym Krugera.

Na Paul Kruger Gate i Phabeni Bramy są dwie opcje podróży do Skukuza - postępuj zgodnie z drogowskazami.

Zapraszamy do odwiedzenia.


Stado słoni w Parku Krugera w okolicach Skukuzy
Widok na kemping Skukuza w Parku Krugera w RPA
Skukuza
Stałe namioty w Skukuzie
Namiot w Skukuza w RPA
Hiena widziana z samego rana, po wyjechaniu z kempingu Skukuza
Rodzinny bungalow w Skukuzie
Brama wjazdowa na kemping Skukuza

Monday, March 12, 2012

Zdjęcia drzew baobab z Botswany

W czasie naszej ośmiodniowej wycieczki do Delty Okavango, Wodospadu Wiktorii i Parku Narodowego Chobe zatrzymaliśmy się na noc w pięknym miejscu zwanym Planet Baobab.
Oto kilka zdjęć tych pięknych drzew.
Baobab

Owoce baobabu
Drzewo baobab, zdjęcie
Widok baobabu w promieniach zachodzącego słońca
Baobab
Więcej zdjęci z Baobab planet

Zdjęcia z wycieczki do Delty Okawango w Botswanie

Delta Okwango to rozlewisko wodne na pustyni Kalahari. Rzeka Kavango, zamiast płynąć co oceanu, płynie sobie na Kalahari i tam zamienia się w parę wodną. Więcej na temat Delty Okavango znajdziecie na naszej stronie Delta Okawango


Zachód słońca na Okawango
Kiedy krokodyle śpią, można pływać w delcie Okawango
Piękne lilie wodne
Kąpiel w Okawango
Mokoro to łodzie zrobione z  jednego pnia drzewa

Saturday, March 10, 2012

Sanktuariun Nosorożca w Botswanie

Kilka zdjęć z safari w Khama Sanktuarium Nosorożca (Khama Rhino Sanctuary) w Serowe w Botswanie. Więcej informacji na temat Sanktuarium Nosorożca znajdziecie na stronie
Khama Rhino Sanctuary

Zebra w Khama Rhino Sanctuary
Nosorożec biały
Khama Rhino Sanctuary w Botswanie
Stado antylop gnu



Thursday, March 8, 2012

Urodzeni w Ghetto, dziwna reklama w Botswanie

W miasteczku Francistown w Botswanie widziałem tą dziwną reklamę. Ciekaw jestem co może oznaczać?


Francistown w Botswanie

Saturday, February 25, 2012

Pomidor drzewiasty

Pomidor Drzewiasty
Cyfomandra Grubolistna
Tree Tomato
Nie wiedziałem że pomidory mogą rosnąć na drzewach. W RPA często można spotkać w ogrodach drzewka sadzone raczej w celach ozdobnych. Nazywane też Cyfomandra grubolistna albo zgrabka grubolistna.
Kiedy przyjedziecie do RPA na wycieczkę, starajcie się je zobaczyć.

Wednesday, February 22, 2012

Radary do ochrony nosorożców przed kłusownikami

Wczoraj (21.02.2012) w Durbanville Wine Estate Hills odbył się pokaz amerykańskiego sprzętu wojskowego mogącego mieć kluczowe znaczenie w walce z kłusownictwem na nosorożca w Republice Południowej Afryki.

W przeszłości było wiele innych propozycji, w jaki sposób powstrzymać kłusowników bezlitośnie zabijających nosorożce w tym tym bardzo ekstremalne pomysły jak usuwanie rogów, barwienie albo nawet zatruwanie rogów i budowa lepszych ogrodzeń. Jednak większość propozycji polegało na umieszczeniu zwierząt w zagrożeniu w ich naturalnym środowisku. Podczas dyskusji nawiązała się współpraca między Diceros (anty kłusownicza organizacja), Wildlife ACT (organizacja monitorująca ochronę przyrody) i Stone Holdings (firma projektująca urządzenia do walki z przestępczością) odkryto przełomowe rozwiązania, które nie narażają zwierząt w jakikolwiek sposób. Demonstracja udowodniła że radary mogą skutecznie chronić nie tylko nosorożce, ale też inne zagrożone zwierzęta w RPA.

Ogrodzenia nie są barierą zatrzymującą kłusowników, są one jedynie przeszkodą do pokonania i są krokiem w złym kierunku w walce z kłusownictwem. "Ogrodzenia również ograniczają swobodę przemieszczania się zwierząt na ich terytorium", powiedział dr Simon Morgan z Wildlife ACT, "chcemy więc zbudować wirtualny płot". Projekt ten zatrzyma kłusowników od zbliżania się do obszarów, gdzie znajdują się zwierzęta.

Oto przewidywane korzyści z korzystania z tego urządzeń radarowych:

Radar działa jako system wczesnego ostrzegania przeciwko osobom pojawiającym się na chronionym terytorium.

Systemy radarowe umożliwiają operatorom zaznaczać punkty wejścia i wyjścia kłusowników.

 Systemy radarowe pracują 24 godziny na dobę i nie są zależne od warunków pogodowych i widoczności.

 Można monitorować rozległe obszary geograficzne z jednego punktu w promieniu 12 km mogą, co daje całkowitą rozpiętość 24 km.

Radar może wykrywać ludzi, samochody i helikoptery.

Sprzęt radarowy nie był początkowo projektowany na potrzeby ochrony nosorożców, co oznacza, że istnieje kilka możliwych scenariuszy, w których technologia radarowa może stać się pomocna. Możliwa jest ochrona wybrzeża Afryki Południowej, lasów i rejonów górskich.

Tuesday, February 21, 2012

Dlaczego lepiej zwiedzać z przewodnikiem?

Oto zapytanie jakie dostaliśmy z prośbą o pomoc w zwiedzaniu okolic Kapsztadu.

Proszę o informację czy możecie Państwo pomóc w organizacji pobytu (2
osoby) w RPA.
Planujemy przyjazd ok. 09.03.2012, powrót 24.03.2012.
Pierwsze ok. 4 dni planujemy pobyt w Kapsztadzie, zwiedzanie miasta +
półwysep. Lubimy zwiedzać "na własną rękę", czy jest
możliwość zamieszkania w Państwa pensjonacie, jaka jest możliwość
transportu pomiędzy pensjonatem a centrum miasta, w jaki sposób najlepiej
zwiedzić półwysep?
Następnie chcielibyśmy zwiedzić rejony winiarskie nocując może gdzieś
w winiarniach wokół Kapsztadu - Stellenbosch - ok. 2-3 dni. Chcielibyśmy
również wybrać się na safari tak więc chyba najbliżej to w okolicach
Port Elizabeth oraz wypocząć kilka dni nad oceanem w ładnej
miejscowości nad oceanem przy nie zatłoczonych plażach. Proszę
również o inne propozycje zwiedzenia ciekawych miejsc.
Jak najlepiej zorganizować przelot do Kapsztadu, jakie linie lotnicze
wybrać.

Oto nasza odpowiedź.

przygotowaliśmy następujący plan zwiedzania:
09-Mar Cape Town
10-Mar Cape Town
11-Mar CAPE ARGUS- no tours
12-Mar Cape peninsula Tour
cost R1420
13-Mar Winelands
14-Mar Winelands
15-Mar Hermanus
16-Mar Montagu
17-Mar Oudtshoorn
18-Mar Knysna/ Tsitsikamma
19-Mar Knysna/ Tsitsikamma
20-Mar Port Elizabeth
21-Mar Port Elizabeth
22-Mar Cape Town
23-Mar Cape Town


Naszym zdaniem idealnym rozwiązaniem będzie zwiedzanie z doświadczonym przewodnikiem, nie piszę tak ponieważ chcę zarobić, wiem z doświadczenia że zwiedzanie na własną rękę to strata czasu.

Na Przylądku Peninsula jest wiele interesujących miejsc, znanych tylko doświadczonym przewodnikom.
Oto zalety zwiedzania z przewodnikiem
1. Nie przeoczycie nic ciekawego, przewodnik wie dokładnie co pokazać, przy okazji wszystko wyjaśni.
Czasami przejdziecie obok drzewa lub krzewu, dla was nic on nie znaczy, jednak przewodnik wyjaśni że jest to unikalny gatunek, używany przez lokalną ludność itp.
2. Peninsula to ogromne miejsce, łatwo jest zbłądzić i stracić wiele cennego czasu.
3. Podczas zwiedzania można siedzieć sobie spokojnie i podziwiać krajobrazy, zamiast denerwować się jak tam dojechać.
4.Turyści nie płacą za bilety wstępów przewodników. Przewodnicy mają darmowe wstępy.
5.Przewodnicy wiedzą dosłownie wszystko o zwiedzanych miejscach, można dużo pytać.
6. Zawsze jest ktoś do robienia zdjęć.
7. RPA nie jest niebezpiecznym krajem jak to przedstawiają media w Polsce, ale grasuje tam wielu drobnych oszustów czekających na turystów. Przewodnicy dokładnie wiedzą jak tego unikać. Dzięki temu zwiedzanie jest bezpieczne.
8. W RPA jest lewostronny ruch, wielu kierowców natarczywie łamie przepisy. Zajmuje dużo czasu żeby przystosować się do jazdy. Mój znajomy z Johannesburga pojechał do Kapsztadu, wynajął samochód i wjechał w studzienkę na stacji benzynowej. Pomimo że ubezpieczenie to pokrywa, musiał zapłacić R2000 udział własny. Następnego dnia dostał mandat R500 za przekroczenie prędkości w miejscu gdzie nie było wyraźnego oznakowania.
W dniu 11 marca 2012 odbędzie się słynny wyścig Cape Argus Cycle tour, największa na świecie tego rodzaju impreza. Posiadamy dwie wejściówki, jeśli macie ochotę. Do przejechania dystans 110 km, 35 tysięcy uczestników, to jest coś czego nie przeżyjecie nigdzie więcej. Możemy zorganizować rowery i inne sprawy. Proszę tylko pomyśleć, jakie wspaniałe wspomnienia.

Tuesday, February 7, 2012

Ciekawe Grzyby

Te białe grzyby wyglądają jak kwiaty, mają nawet płatki.
Wyrastają tylko w miękkiej ziemi wyrytej przez jakieś stworzenie.

Grzyby po deszczu
Grzyby RPA
Bia;e grzyby

Nizamiye Mosque - meczet w Johannesburgu

Największy na półkuli południowej meczet właśnie został zbudowany w Midrand, w Johannesburgu.
Meczet, na rogu Le Roux Avenue i K101, zajmuje powierzchnię 10ha i koszt budowy wyniósł R210-mln (około 800 tys. PLN).

Jest on wzorowany na meczecie Selimiye w Edirne, w Turcji, uznanego za jego wystawna architektura osmańska.

Oddany do użytku w styczniu 2012 roku, razem ze średnią szkołą Sama (czyli niebo w języku arabskim), internat dla uczniów, bazar, przychodnia, centrum konferencyjne oraz salę społeczności na 1500 osób.

Przedsięwzięcie jest pomysłem Ali Katircioglu, lat 72, lepiej znanego jako "Wujek Ali", tureckiego biznesmena, który finansuje i zarządza projektem.

Katircioglu, był inspirowany naukami swojego długoletniego przyjaciela Fethullah Gulen, tureckiego kaznodzieja, pisarza i pedagoga, został on poinformowany przez swojego przyjaciela, aby rozwijać projekt w "domu Mandeli".

Meczet został przekazany Fountain Education Trust, islamskiej organizacji non-profit, która będzie zarządzać całą tą instytucją.

Budowla, która jest w 90% ukończona, zawiera cztery minarety, każdy wysokości na 55m. Kopuła ma 32m wysokości i 24m średnicy na szczycie meczetu, z 24 mniejszymi kopułami zdobiącymi sale i dziedziniec.

Wnętrze będzie zdobione w stylu osmańskim z naturalną ceramiką, marmurem i dziełami sztuki islamskiej.

"Wujek Ali" zdawał sobie sprawę, że nie było nawet jednego modelu architektury osmańskiej na półkuli południowej. Odmówił wszystkim sponsorom, doradzając im, aby finansowali na późniejszym etapie, czyli podczas funkcjonowania obiektów, w formie stypendiów dla uczniów.

Naci powiedział kiedyś projekt zostanie ukończony, zwróci się Departamentu Turystyki w Johannesburgu, aby został on wymieniony jako punkt orientacyjny i atrakcja turystyczna.

Szkoła pomieści 800 uczniów.

Największy meczet Nizamiye Mosque
Nizamiye Mosque, meczet w Johannesburgu

Thursday, January 26, 2012

Trasa 62 w Zachodniej Prowincji Przylądkowej w RPA

Szlak 62 jest trasą turystyczną w Zachodniej i Wschodniej Prowincji Przylądkowej, Republice Południowej Afryki, który wije się pomiędzy Kapsztadem i Oudtshoorn, Langkloof i Port Elizabeth, oferując alternatywny, ale bardzo piękny przejazd do autostrady N2.

Jest to obszar wspaniałych krajobrazów i klifów górujących nad kryształowymi strumieniami, wieloma drzewami i flory - wszystko to sprawia że Paarl, Wellington, Breede River Valley, Małe Karru i Langkloof są uważane za najpiękniejsze i najbardziej zróżnicowane regiony Republiki Południowej Afryki.
Stale zmieniające się kolory majestatycznych gór, malownicze przełęcze, rzeki, winnice i sady to tylko niektóre atrakcje tutaj dostępne. Szlak 62 oferuje Państwu niezapomnianą przygodę - czy to w sensie fizycznym lub po prostu jako kalejdoskop malowniczego spokoju.

Trasa 62 zabierze cię wzdłuż najdłuższej trasy wina w Zachodniej Prowincji Przylądkowej i prawdopodobnie na całym świecie. Innowacja i duma, w połączeniu z naturalnym pięknem terenu i łagodnym klimatem są harmonijnie wyważone, co sprawia że produkuje się tutaj wiele wybitnych win.

Łatwo dostępne miasta, położone wzdłuż dolin, oferują mnóstwo okazji do zwiedzania. Od wizyt w winiarniach po rezerwaty przyrody, sztukę plemienną, wycieczki kulturalne, muzea i dla kochających przygodę: szlaki turystyczne i wspinaczki górskie, trasy 4x4, spływy kajakowe, jazda konna, a nawet jazda na strusiach i wędkowanie.

Trasa 62 to ekscytującym doświadczeniem, nawet dla doświadczonych podróżników. A gdy jesteś zmęczony po całym dniu podróży, można nawet odpocząć w jednym z regionu ożywczych gorących źródłach, albo odpoczywać w rustykalnym spokoju.

To malownicza trasa przebiega przez rolnicze miasta, takie jak Calitzdorp, Ladismith, historyczne Amalienstein, Zoar i słynące z uprawy owoców i produkcji wina miasta Barrydale, Montagu, Ashton, Bonnievale, Robertson, McGregor, Worcester, Rawsonville, Ceres, Wolseley, Tulbagh, Wellington i Paarl. Obejmuje Langkloof z następujących miejscowościach; Misgund, Louterwater, Krakeel, Joubertina i Kareedouw.

Trasa 62, znany również jako Trasa Górska, prezentuje turystom uderzające budowle górskie. Andrew Bain i jego syn, Thomas Bain byli inżynierami i konstruktorami kilku przełęczy na Trasie 62. Przełęcz Michella w pobliżu Ceres, przełęcz Bain's Kloof w pobliżu Wellington, przełęcz Gydo idąca na północ od Ceres do Skurweberg, Tulbagh Kloof (od miasta Tulbagh), przełęcz księcia Alfreda (po Prince Alfred) z Knysny do Uniondale, Przełęcz Tradouw w pobliżu Barrydale, przejście Garcia's z Riversdale do Ladismith, Cogmans Kloof, z Ashton do Montagu i Swartberg Przełęcz od Oudtshoorn do Prince Albert.

Trasę 62 czyni naprawdę specjalną spokój oferowany podróżującym. Trasa jest bezpieczna więc przygód nie muszą się martwić o ich bezpieczeństwo osobiste. Ludzie na Trasie 62 są kolejną intrygującą atrakcją. Są przyjaźni i chętni do pomocy i rozmów z podróżnymi.

Ci, którzy zwiedzili już Trasę 62 od czasu do czasu wracają bo stwierdzili, że zapewnia im najbardziej inspirujące przygody.

Trasa 62

Wednesday, January 18, 2012

Refleksje przy kawie

Czy moge Pana zaprosić na kawę???
kilka lat temu nad tym myslałam...
zn o kawie mysle notorycznie...ale sprawdziłam co napisał Ten Szkot, przez Pana polecany i była tam pozycja pt."Opowieści przy kawie" i od razu skojarzłam z Afryką.

„Trzy filiżanki Etiopii” Wojciecha Bobilewicza są jak trzy filiżanki etiopskiej kawy. „Pierwsza filiżanka, abol, jest jak zauroczenie, gwałtowne uczucie: rozgrzewa krew, otwiera serce i duszę, skłania do rozmowy”.

I taka też jest pierwsza część książki, w której autor opisuje swoją podróż po Południowej Etiopii, podczas której odwiedza plemiona tajemniczych Mursich oraz Hamerów, gdzie jest świadkiem ukuliguli - obrzędu inicjacyjnego, polegającego na skakaniu przez byki. Poznaje też lud Gellebów i Arborów - półkoczownicze plemię zajmujące się hodowlą i uprawą roli, dla którego czas zatrzymał się w miejscu - nadal mieszkają w okrągłych chatach, których surowcami budulcowymi są glina, liście, płachty materiału i kora.

„Po pierwszej kawie dżebenę ponownie napełnia się wodą i stawia na ogniu. Oczekiwanie umila rozmowa na wszelkie tematy. Po jakimś czasie gospodyni znów z wysoka rozlewa do filiżanek brązowoczarny napój. Ta filiżanka nazywa się t’ona. Jest słabsza od poprzedniej, gdyż do wody nie dodaje się nowych porcji zmielonych ziaren. Jest jak spokojna kontemplacja, nie ma już takiego posmaku nowości, jak pierwsza, dlatego można się skupić na jej smakowaniu i zadumać nad sprawami tego świata”.

Taki też charakter ma druga część książki Bobilewicza, w której opisuje on swoją podróż przez Północną Etiopię, będącą kolebką etiopskiego chrześcijaństwa - pełną zabytków, prastarych budowli, klasztorów (m.in. Debre Damo z VI w., do którego można się było dostać, wspinając się po 15-metrowej pionowej skale) i kościołów, w tym uchodzącego za „ósmy cud świata” kompleksu trzynastu świątyń w Lalibeli wykutych w XIII wieku w litej skale. Autor obrazowo przedstawia tu (książka zawiera również ilustracje – zdjęcia z podróży) miasto Aksum, gdzie - jak głosi legenda - przechowywana jest Arka Przymierza przywieziona przez Menelika I (syna Salomona i królowej Saby) z Jerozolimy. Cały ten rozdział ma w sobie coś z kontemplacji, zadumy, medytacji nad sensem naszej egzystencji – nieustannego pośpiechu, gdy to, co najistotniejsze, przechodzi tuż obok.

„Dżebena po raz trzeci napełniana jest wodą i pozostaje na ogniu aż napar będzie gorący. Wszak - jak mówi etiopskie powiedzenie: „kawa i miłość są najlepsze, gdy są gorące”. I znów filiżanki wypełnia brunatny płyn - trzecia ma nazwę baraka. I jest błogosławieństwem w drodze, można ją chłonąć w milczeniu. Gdy opadną emocje po pierwszej, gdy znuży nas kontemplacja po drugiej, przy trzeciej można po prostu odpocząć po słodkim zmęczeniu zmysłów, gorących i serdecznych rozmowach, przemyśleniach”.

O tym odpoczynku mówi trzecia część książki, w której autor opisuje swój pobyt w mieście Harar, gdzie musiał zatrzymać się na dłużej z powodu złego samopoczucia. To miasto, w którym w harmonii żyją obok siebie chrześcijanie i muzułmanie, w którym okrzyki bawiących się dzieci przeplatają się z nawoływaniem handlarzy, zapachem kadzidła i parzonej kawy oraz śpiewem muzeina, wzywającego do modlitwy.

Jak mówi przysłowie: „Podróżujesz nie po to, by zobaczyć nowe, lecz by spojrzeć inaczej na stare”. „Trzy filiżanki Etiopii” skłaniają do refleksji, sprawiają, że człowiek konfrontuje się z sobą, ze swoimi celami, marzeniami, dążeniami. W tym miejscu można postawić pytanie: co nas różni od mieszkańców Etiopii? Czy wiąże się to z postępem cywilizacyjnym, z którego dóbr tak hojnie korzystamy? Wydaje mi się, że zasadnicza różnica między nami a nimi polega przede wszystkim na naszym podejściu do życia, które uzewnętrznia się m.in. w sposobie parzenia i picia kawy: my zadowalamy się pospiesznym wypiciem kawy instant zakupionej w pobliskim automacie, zaś dla nich jest to wstęp do rozmowy, spotkania z bliskimi.

Nocna wycieczka w Parku Narodowym Bontebok

Podczas naszego pobytu w Parku Narodowym Bontebok, spotkaliśmy grupę dzieci ze szkoły podstawowej H. Venter w Ashton, ze ich nauczycielem Jacobus du Toit. W drugą noc dołączyliśmy do ich wycieczki poświęconej żabom, prowadzonej przez rangerów Masindi Raselabe i Johannes Matabata i oficera.

Nasze pierwsze wrażenie było jak dobrze wychowane były dzieci, wszystkie uważnie słuchały powiadań Masindi. Dowiedzieliśmy się o cyklu życia żab, i że wiele żab z tego samego gatunku mają różne kolory, co oznacza, że ​​można gatunek żab można rozróżnić po głosie, nie po wyglądzie. Dowiedzieliśmy się także, że kijanki mają skrzela i do oddychania używają tlen z wody, podczas gdy żaby mają płuca!

Po naszej ciekawej rozmowie zbliżyliśmy się do zapory pełnej żab i głośnego rechotu - mogliśmy tam siedzieć całą noc i słuchając ich muzyki. Masindi i Johannes wyjęli kilka żab i ropuch z zastawionej wcześniej pułapki i zademonstrowali nam różne desenie skóry żab, dzieci oglądały to z zainteresowaniem.

Zrozumieliśmy, jak ważne jest, aby dzieci poznawały naturę. Nie ma to jak nauka w parku. Gdzie można obcować ze zwierzętami. Dzieci nocowały w namiotach nad brzegiem rzeki, czułem ich podniecenie i emocje, które musiały czuć. Bontebok wydaje się idealnym miejscem do organizacji wycieczek szkolnych, ponieważ jest tu bezpieczne, nie spotyka się tutaj drapieżników. Dodatkowo mogą nauczyć się wiele na temat systemów rzecznych, owadów, ptaków, żab i roślin, a także pływać i wędrować, usiąść wokół ognia w nocy by oglądać gwiazdy i rozmawiać o przyrodzie(podczas słuchania żab i świerszczy).

Cóż, Park Narodowy Bontebok już jest za nami - po raz kolejny smutno jest opuścić to miejsce, bo chociaż jest niewielkie, to jednak jest bardzo łatwe do zwiedzania i relaksu. Jesteśmy teraz w drodze do Parku Narodowego Karru, całkowicie innego.

Po drodze drodze, wspinamy się krętą drogą do przełęczy Traudow, i zatrzymaliśmy się na pyszną cappuccino w kawiarni The Blue Cow w Barrydale. Tutaj powitali nas właściciele Boet i Hannalie Cook, którzy powiedzieli nam o postępach, że projekt "working for water" ma na celu wycinanie inwazyjnych roślin w ich rejonie, jak również usuwanie nowych gatunków ryb minnow Redfin, które zostały odkryte niedawno w rzece!

Potem zatrzymaliśmy się na przełęczy Swartberg która jest naprawdę wspaniała i na pewno jest to jedno z przejść w RPA robiących wielkie wrażenie. Wspaniale było zrobić kilka kilometrów drogami gruntowymi, zamiast autostradami N1 lub N2. RPA cieszy się tak różnorodnymi i porywającymi krajobrazami.

Park Narodowy Bontebok, najmniejszy w RPA

Park Narodowy Bontebok pobliżu Swellendam w Zachodniej Prowincji Przylądkowej to najmniejszy park narodowy w kraju - tylko 3495 ha - ale tak bardzo ważny dla przetrwania najrzadszego gatunku antylop RPA.

Park powstał w 1931 roku, dzięki inicjatywie grupy lokalnych rolników, którzy już w 1864 roku, zdawali sobie sprawę z konieczności ochrony przed wyginięciem ostatnich Bonteboków. Europejscy osiedleńcy zmniejszyli ich pogłowie z prawdopodobnie kilkuset tysięcy do zaledwie garstki. Najpierw jako park używano tereny w pobliżu Bredasdorp, ale szybko zorientowano się że obszar ten nie sprzyja bontebokom, dlatego w 1960 roku park został przeniesiony do miejsca, gdzie jest obecnie. Park Narodowy Bontebok odgrywa ważną rolę zarówno w zachowaniu gatunku i hodowli Bonteboków dla innych parków, a także zachowanie cennego nadmorskiego renosterveld (rodzaj fynbosu), których większość została zaorana przez okolicznych rolników.

Wczoraj rano obudziliśmy się w naszym osobliwym drewnianym domku, promienie słońca raziły przez okna i ptaki wzywały do wstawania. Po śniadaniu poszliśmy do rzeki Breede w odległości tylko 100 metrów i zostaliśmy powitani przez cztery dorosłe Bontebok i troje dzieci spokojnie pasących się nad brzegiem rzeki. Czuliśmy się tak uprzywilejowany, że zwierzęta te pozwoliły nam zbliżyć się tak blisko (później zdaliśmy sobie sprawę, że są one przyzwyczajone do widoku http://www.blogger.com/img/blank.gifludzi - brak drapieżników czyni je dość odważne). Robiło się gorąco, zapowiadał się w piękny wiosenny dzień, rozkoszując się naszym pierwszym dniem w parku, postanowiliśmy popływać w rzece w obecności jaskółek, zimorodków, pliszek, egipskich gęsi i wikłacz zajętych budową swoich gniazd.

Park Narodowy Bontebok
jest rajem obserwatorów ptaków i spełnieniem marzeń dla amatorów fotografii kochających robienie zdjęć przed zachodem słońca. Miejsce pełne spokoju i jak odkryliśmy, obsługa była bardzo przyjazna i pomocna. Jest bardzo blisko do Swellendam i zaraz przy autostradzie N2, co sprawia, że ​​jest to doskonałe miejsce na wyjazdy weekendowe, można zatrzymać się na noc. Domki są nad rzeką Breede, i jako pierwsze domki SanParks być zbudowane od pomysłu do realizacji w ramach programu "Touch the Earth Lightly". Są to bardzo przytulne drewniane domki z pięknym balkonem, duża przestrzeń dla dwóch osób, z kanapą sypialną w razie potrzeby. Każdy z nich ma pomysłowe małe miejsce do braai. Mieliśmy piękny braai w jeden z wieczorów, mogliśmy oglądać gwiazdy wśród sylwetek ogromnych aloesów, rosnących wokół obozu. Istnieje również wiele kempingów, a powstają wiele nowych wzdłuż rzeki z doskonałymi widokami.


Bontebok w PN Bontebok w RPA

Tuesday, January 17, 2012

Chodząc pieszymi szlakami Parku Narodowego Karru

Park Narodowy Karru ma powierzchnię 88 000 hektarów, ogrodzony wysokim płotem przeciwko drapieżnikom długości 175 km. Każdego dnia, ogrodzenie jest kontrolowane i sprawdzane przez strażników parku, w poszukiwaniu słabych punktów i dziur. Nie zdarzyło się jeszcze żeby lwy odważyły się wyjść polować na owce na sąsiednich farmach. Zarząd parku jest przekonany, że wielkie koty są bardziej niż szczęśliwe z dużego wyboru zwierząt w granicach parku.

W nasz ostatni dzień w Parku Narodowym Karru (zanim pojechaliśmy do Rezerwatu Gamkaberg), udaliśmy się na popołudniowe piesze safari z 26-letnim rangerem, Gavinem Lottering. Zanim sprowadzono lwy, panowała tutaj prawdziwa swoboda, możliwe było samodzielne chodzenie po parku. Teraz, musisz iść w towarzystwie uzbrojonego strażnika. Trochę szkoda, że ​​nie można czuć się bezpiecznym, ale były to okazja do rozmowy z Gavinem. Wspinaliśmy się na szczyt Pointer Hill nad głównym kempingiem parku. Widoczność sięgała daleko na południe za miasto Beaufort West do gór Swartberg, w odległości około 100 kilometrów. Od północnej strony parku rozciągają się pagórki i klify, robi to duże wrażenie, warto będzie w przyszłości to odwiedzić.

Gavin i jego współpracownicy pokonują po 20 km dziennie, podczas patrolowania granic parku i przeprowadzenia niezbędnych prac konserwacyjnych na ogrodzeniu. Nie trzeba dodawać, Gavin jest wysportowany dzięki takim spacerom.

Po drodze powrotnej w dół, przeszliśmy interesujący Bossie Trail, 800-metrową pętlę, która powstała w celu prezentacji niezwykłego bogactwa roślin, które występują naturalnie w parku. W informacyjnej broszurce podano listę 60 roślin jakie można tutaj szukać. Dla miłośników roślin, to bardzo interesujące przeżycie. Na pierwszy rzut oka, większość roślin w Karru wygląda podobnie, chociaż występuje tutaj kilka tysięcy gatunków.

Zwiedziłem ponownie Fossil Trail, skamieniałe części roślin i zwierząt są naprawdę fascynujące. Daje to wiele do myślenia, przyszłość gatunku ludzkiego też jest niepewna, przez miliony lat, dziwne stwory żyły na Ziemi i zginęły w globalnej katastrofie. Ich szkielety osiadły ponad 250 milionów lat temu na dnie ogromnego rozlewiska, które wypełniło się osadami grubości około dwa kilometry.
Erozja Ziemi nigdy nie zatrzymała się, wszystko zmienia się, w geologicznej skali czasowej liczącej miliardy lat, wydaje się, że ​​wiek gatunku ludzkiego (i wszystkich współcześnie żyjących ssaków) stanowi mały ułamek wieku otaczających nas skał.

Thursday, January 12, 2012

Park Narodowy Karru

Czy kiedykolwiek byłeś w Karru? Kiedy przyjedziesz na wycieczkę do RPA, Karru jest trudne do minięcia. To półpustynny obszar zajmuje największą część kraju i jest największym ekosystemem.

Dziwne, ale do niedawna nikt nie troszczył się o ochronę naturalnego środowiska Karru. Większa część tego ogromnego obszaru używana jest przez hodowców owiec. W czasie suszy, owce zjadają roślinność do gołej ziemi, co przyśpiesza erozję gleby.

Park Narodowy Karru w pobliżu Beaufort West powstał w 1979 roku, żeby zachować dla przyszłych pokoleń małą część tego obszaru w niezmienionym stanie. Rozrósł się już do ponad 80 tys. ha, razem z pięknym Nuweveldberge i jego skalistymi klifami. Karru może się wydawać nudne, jednak jest to jedno z tych miejsc, którego magia wzrasta powoli, ale zdecydowanie.
Dlaczego Karru jest bardziej fascynujące niż myślisz?

1. Znajduje się tutaj najwięcej na świecie skamielin liczących 250 milionów lat. Może skamieliny nie są interesujące dla wszystkich, ale są one różne i bardzo ciekawe, ponieważ pochodzą one z czasów, tuż przed jednym z największych kataklizmów na Ziemi kiedy wymarły dinozaury.

2. Ponad 95% wszystkich gatunków żyjących na Ziemi wymarła w ciągu ostatnich 50 000 lat. Naukowcy nie są pewni jak to się stało, ale wszyscy zgadzają się, że wymieranie było spowodowane globalnym ociepleniem. Tak więc starożytne Karru zapewnia wystarczający dowód, jak nasze życie może się zmienić (na gorsze), jeśli nie uporamy się z tym największym wyzwaniem ludzkości.

3. Park Narodowy Karru stał się ponownie domem dla wielu lwów, które zostały sprowadzone zeszłym roku (2011), ostatni lew na tym obszarze odnotowano ostatnio w 1830. Było to naturalne środowisko lwów, zanim myśliwi nie zadbali o to. Niestety dla ludzi, którzy lubią piesze wycieczki, wprowadzenie lwów oznacza, że ​​nie można wychodzić z samochodu. Możliwe są spacery z przewodnikiem, ale nie jest to idealny sposób zwiedzania. Spotykane są też nosorożce czarne, nieznane jest dokładne pogłowie z powodu nasilenia kłusownictwa. Pomimo tego nosorożce dobrze sobie radzą w Karru.

4. Człowiek zamieszkiwał Karru od 1,2 mln lat. Jest to raj dla archeologów. Wykopaliska odkryły ponad 14 000 miejsc w Karu, gdzie żyli prehistoryczni ludzie.

5. Krajobraz Karru jest ciekawy, zdecydowanie najlepiej doświadczyć go wcześnie rano lub przed zachodem słońca, gdy światło jest miękkie, niebo ma setki odcieni koloru pomarańczowego i temperatury są niskie.

Park Narodowy Karru w RPA

Wednesday, January 4, 2012

Wycieczka do Port Alfred

Port Alfred to interesująca miejscowość na wybrzeżu, u ujścia rzeki Kowie, niemal dokładnie w połowie drogi pomiędzy Port Elizabeth a East London. Tutejsza plaża nie zawiedzie amatorów morskich kąpieli czy surfowania, można tu także nurkować z akwalungiem na pobliskiej rafie, pograć na znakomitym polu golfowym, pojeździć na rowerze górskim, albo wybrać się na dwudniowy spływ kajakowy.
Odwiedzałem Port Alfred, na wschodnim wybrzeżu Południowej Afryki, wiele razy.
To małe miasteczko, podzielona przez spokojną rzekę Kowie River, kiedyś było najlepszym miejscem na wczasy w RPA. Urlopowicze, gromadzili się w Port Alfred w każde wakacje do odpoczynku na rzece, na plaży i w ciepłej wodzie.

Samo miasto jest typowe, wszystko, czego można oczekiwać, znajdziesz kilka dodatkowych ciekawych sklepów które sprawiają, że zakupy będą udane. Niektóre z moich ulubionych to sklepy i przedsiębiorstwa położone wzdłuż rzeki. Koło rzeki jest lokalny browar - bardzo warto go odwiedzić - na drugim brzegu jest piekarnia, wiele sklepów z używanymi rzeczami i kawiarnie. Pub Highlander jest zdecydowanie moim ulubionym miejscem na drinka lub coś przekąsić. Jest to także dobre miejsce na pobyt, położony w przepięknej, przestronnych i blisko do wszystkich najważniejszych wydarzeniach. Szkocki pub oferuje przyjazną obsługę, doskonałe jedzenie i piwo z beczki.

Plaże w Port Alfred rozciągają w nieskończoność w każdym kierunku. Istnieją baseny w skałach do kąpieli, a woda jest zwykle wystarczająco ciepło przez długo pływać. Port Alfred jest dobrze znany w świecie surfingu dzięki wielkiej fali, scuba nurkowanie, łowienie ryb, rejsy statkiem zachód słońca są też w ofercie.
Mnie za każdym razem odwiedzam Port Alfred urzeka ogromny obszar otwartej przestrzeni. Rzeka jest moim ulubionym miejscem. Jest szeroki, meandrujące i tak spokojny, że niebo i drzewa znajdują odzwierciedlenie w jego powierzchni. Wschód i zachód słońca to najlepszy czas, aby usiąść i wchłonąć piękna, kolory są stale się zmienia. Jego również idealne miejsce dla wszelkiego rodzaju sportów wodnych: zwykle cieszyć się wiosłowaniu i wodnych, ale jeśli jego wodnych - Jestem pewien, że można cieszyć się nim na Kowie. Rejsy po rzece są idealne dla sundowner lub wycieczkę.

Nie mogę pomóc, relaks, gdy tam jestem. Mam poczucie czasu spowolnienia i jest z dala od codziennego życia. Port Alfred jest półtorej godziny z obu Port Elizabeth i East London i jest idealnym miejscem na weekendowy wypad.

Winnica Alluvia

Nic nie pobije weekend w Cape Winelands, zwłaszcza jeśli zatrzymasz się w winnicy Alluvia. Położona w dolinie między Helshoogte Stellenbosch i Franschhoek, Alluvia jest idealnym miejscem do spędzenia romantycznego weekendu i doskonałą bazą wypadową do zwiedzania okolicy.
W dniu przyjazdu, wiedziałem, że muszę znaleźć kawałek raju. Widoki na góry i plantacje winogron winnice z każdego pokoju są wspaniałe a spokojne otoczenie jest relaksujące i natychmiast wiedziałam, że nie mogłem wybrać lepszego miejsca. Weekend zapowiadał się znakomicie.

Każdy pokój posiada przestronną sypialnię oraz łazienkę z luksusowo dużą wanną. Werandy są doskonałym miejscem na wypoczynek przy bezpłatnych karafkach z sherry o zachodzie słońca.
Oprócz relaksu w pięknym otoczeniu, Alluvia oferuje również wiele atrakcji, począwszy od jedno-dokowego pola golfowego do zwiedzania okolicy i degustacji win.

Nie ma restauracji w winnicy Alluvia, ale koszyk z pysznym śniadaniem twojego wyboru jest podawany. Typowe śniadanie kontynentalne rogaliki, babeczki, musli jogurt i świeże owoce. Możesz to jeść w łóżku, na werandzie lub obok tamy – w zależności co lubisz.

Jako winnicy-boutique, Alluvia nie oferuje szerokiego wyboru win, tak jak wielu jej sąsiadów, ale nadrabia wspaniałymi smakami wina i pięknem okolicy. Ich najbardziej znanym winem jest Sandie, nazwane na cześć żony właściciela Delarey Brugman. Winogrona Viognier są suszone na słońcu na słomianych matach, dopóki są pomarszczone i cudownie słodkie - tylko wtedy są wyciska się z nich sok do produkcji wina wysokiej jakości. Nawet jeśli nie lubisz wina deserowego, nie będzie w stanie oprzeć się pokusie. Inne wina produkowane tutaj obejmują Ilka Cabernet Sauvignon i Sauvignon Blanc (Ilka jest kombinacją nazwy córki bliźniaczki Brugman to "- Ilse i Karla), Lisa Cabernet Franc (nazwa pochodzi od ich najmłodszej córki) i Give Me A Chance Sauvignon Blanc i Cabernet Sauvignon. Give Me Fundacji Chance obsługuje obiecujące, upośledzonych dzieci w okolicy.

Szlaki piesze w RPA

W RPA istnieje wiele możliwości jeśli chcecie udać się na piesze zwiedzanie, od krótkich wycieczek pasujących dla rodzin z małymi dziećmi po tygodniowe wyprawy z przewodnikiem w dzikie rejony zamieszkiwane przez grubą zwierzynę. Sieć kilkudniowych szlaków, idealnych na wędrówki z własnym wyżywieniem pokrywa kraj, od Parku Narodowego Augrabies w Północnej Prowincji Przylądkowej po góry w Zachodniej Prowincji Przylądkowej obok Kapsztadu i Soutpansberg w prowincji Limpopo. Jedne trasy biegną wybrzeżem, inne przez trudne do zdobycia szczyty, często cały rok pokryte śniegiem, jeszcze inne wśród pachnących zarośli fynbosu w Zachodniej Prowincji Przylądkowej, albo sawann w Wolnym Państwie. Szlaki mają różną długość, od dwóch do ośmiu dni, ale często można zaliczyć tylko fragment. Na pierwszym miejscu listy najbardziej popularnych szlaków w RPA znajduje się Szlak Wydr (Otter Trail) na południowym wybrzeżu Prowincji Przylądkowej Wschodniej. Bardzo popularne są także szlaki Blyderivierspoort i Fanie Botha w Mpumalandze. Spośród wielu rezerwatów dostępnych dla amatorów aktywnego wypoczynku, za najbardziej malownicze uznaje się te w Górach Smoczych. Istnieją tu wyraźne ścieżki, ale nie musicie trzymać się wyznaczonego szlaku. Wędrówki z plecakiem wymagają doświadczenia i odpowiedzialności. W zależności od warunków pogodowych noce spędza się pod gołym niebem, w jaskiniach, albo najczęściej w małych namiotach. Wszystkie piesze wyprawy trzeba wcześniej zaplanować, ponieważ na popularnych szlakach z reguły nie sposób zarezerwować miejsc z dnia na dzień. Po zgłoszeniu rezerwacji i zapłaceniu całej kwoty, zwykle z rocznym wyprzedzeniem dostaje się mapkę, która zawiera przydatne informacje o klimacie, geografii, roślinności, zwierzętach na danym szlaku. Mapkę należy zatrzymać i zabrać ją ze sobą.

Braai - tradycyjna potrawa RPA

Istnieją cztery pytania podstawowe pytania jakie zadają mi turyści na temat tradycyjnego braai (grill). Po pierwsze, turyści chcą wiedzieć, czy kobiety mogą zrobić dobrego braaia? Tak. Zawsze mówię, że kobiety są również dobre w przygotowaniu sałatki do braaia w kuchni.

Potem zadawane jest pytanie, czy wegetarianie mają swojego braaia? Tak. Zwykle odpowiadam że istnieją przepisy zawierające warzywa, które są świetnie wychodzą na braaiu. Mielie (kasza kukurydziana), bakłażan, butternut, grzyby, oliwki i wiele innych.

Po trzecie, jestem pytany, skąd wziął się pomysł na Dzień Braaia w RPA?

I wreszcie, turyści chcą wiedzieć, czy użycie gazu liczy się jako braai?
Nie! W afrikaans gas oznacza gościa zaproszonego na braai.

Ale nigdy nikt nie pyta, czy potjiekos można uważać za braai?

Najwyraźniej był to temat dość ciężki zakład między dwoma kolegami i postanowili zapytać mojego wyroku zamiast rzutu monetą. Odpowiedź była twierdząca, oczywiście, absolutnie. W niektórych przypadkach, potjiekos jest więcej niż braai. Ludzie gromadzą się wokół ognia, przygotowują potrawy - oczywiście, że jest to braai.

Gotowanie potjiekos jest fantastyczne. Proces trwa godzinami, zapachy wydostają się z sagana na trzech nogach, dźwięk wydawany przez gotując się mięso i trzaskanie ognia jest jak słuchanie muzyki symfonicznej.

Sunday, January 1, 2012