Monday, December 27, 2010

Wycieczki z Kapsztadu do Karru

W ciągu ostatnich kilku lat na terenie RPA powstało wiele prywatnych rezerwatów przyrody.
Wzrasta zainteresowanie turystyką i ochroną środowiska. Mój znajomy, Johan Botha kupił farmę o powierzchni 1695 ha w Karru, nie daleko Graaff-Reinet.
Ziemia była zniszczona przez nadmierne wypasanie owiec. Jadalne gatunki traw prawie zniknęły, przetrwały tylko gatunki kolczaste i trujące, których nie mogły jeść owce. Przez pierwsze 5 lat Johan pozwolił ziemi na odpoczynek i odbudowanie zniszczeń spowodowanych przez owce.

Zainwestowane w zakup farmy R500 000 wydaje się niską sumą, jednak teraz wymagane jest drugie tyle żeby doprowadzić tą ziemię do stanu podobnego jaki był tutaj przed pojawieniem się białego człowieka. Dużo czasu zajęło usuwanie obcych roślin i zastępowanie ich gatunkami rosnącymi tutaj od wieków. Owce wyjadły wszystkie rośliny razem z korzeniami. Pozbawiona zabezpieczenia wierzchnia warstwa gleby wiana była przez tutejsze silne wiatry i wymywana przez deszcze.

Biolog, który leciał małą awionetką nad tą częścią Karru zauważył że farma Johana jest dużo bardziej zielona niż sąsiednie. Było to dowodem że podjęte środki zaczęły dawać efekt. Kiedy tylko ziemia odżyła, możliwe stało się sprowadzenie zwierząt, które żyły kiedyś w tych rejonach. Powrócił więc szpringbok, bontebok, czarne gnu, czerwona hartebeest, zebra górska, strusie i elandy. Miłośnicy natury mogą już odwiedzać to miejsce i cieszyć się rozległymi widokami na bezkresne Karru z wysokich werand ich domków. Nie ma tutaj niebezpiecznych dla człowieka zwierząt, dlatego mogą bez obaw spacerować po całym terenie.
Wiele biur podróży oferuje tanie wycieczki do Afryki połączone ze zwiedzaniem Karru.

Nikt dokładnie nie wie jak wyglądało Karru przed pojawieniem się tutaj białego człowieka. Nie ma zdjęć ani opisów. Wiadomo tylko że lokalna roślinność bała w stanie wyżywić miliony zwierząt. Do tej pory opowiadane są historie o stadach szpringboków, które przechodziły całymi dniami prze osiedla ludzkie.
Ważnym czynnikiem w przetrwaniu lądu był fakt że zwierzęta przenosiły się w zależności od ilości wody pitnej. Dawało to dużo czasu dla roślinności na odbudowanie się. Od kiedy pojawili się Europejczycy, ziemia podupadała stopniowo z roku na rok. Powstałe ogrodzenia trzymające domową zwierzynę na jednym terenie było powodem wymierania gatunków roślin i nadmiernej erozji. Sposób rozumowania farmerów oparty był na realiach z Europy, jednak tam było więcej deszczów i każdy rok był w zasadzie dobrym rokiem.
Karru posiada bardzo urodzajną glebę jak na pustynię, dzięki czemu mogła przetrwać tutaj roślinność, nic jednak nie mogło oprzeć się owcom i kozom. Kolonizatorzy nie rozumieli że są tutaj dobre i złe lata, nie wiedzieli też ile zwierząt może znieść ich ziemia. Owce niszczą wszystkie nadające się do jedzenia rośliny, nawet z ich nasionami. Najbardziej zniszczone są tereny osiedlone najpierw, czyli w okolicach Kapsztadu. W wielu rejonach hodowane są strusie, konie, owce i osły, uważane za najbardziej niszczycielskie ze względu na ich sposób żerowania.

No comments:

Post a Comment