Saturday, August 7, 2010

Malaria, największa zachorowalność w Afryce

Komar roznoszący malarię
Najbardziej malaryczne miasto na świecie znajduje się w Ugandzie. Żeby tam dojechać musisz kierować się na północ od Kampalli, przejechać przez rzekę Victoria Nile. Przed kempem uchodźców ojennych musisz skręcić w na wschąd do jeziora Kwania. Inne jeziora Afrykańskie znane są z piaszczastych słodkowodnych plaży i chłodnych wieczorów, ale Kwania jest inne. Bardziej przypomina gigantyczne mokradła. Płytkie, pełne krokodyli, przerośnięte liliami wodnymi, papirusem i hiacyntami. Jest to ulubione miejsce dla pierwotniaka malarii. Zielone fiordy przeplatane są małymi jeziorkami, wyglądającymi z samolotu jak ości rybne. W tym idealnym środowisku wylęgają się komary z gatunku Anopheles Funestus, który żywi się głównie krwią ludzką z apetytem dorownującym wampirom.

Pobliskie miasteczko Apac to nic innego jak ogromne zapasy świeżej krwi. Nie do uwierzenia, ale każdy komar funestus gryzie ludzkie ciało aż 190 razy w ciągu jednej nocy. Przeciętny mieszkaniec tych terenów jest ugryziony dziesiątki tysięcy razy rocznie włącznie z 1586 ugryzieniami (cztery dziennie) zawierającymi malarię.

Apac to bardzo ponure miejsce, wygląda jakby jedynym powodem jego istnienia były choroby i śmierć. Odnosi się odczucie że przybywa się w mieście zombies. Tylko na jednej ulicy znajduje się 12 przychodni lekarskich, 10 aptek i szkoła dla pielęgniarek w budynku bez okien. W dodatku żyje tutaj wielu ludzi z uszkodzeniem mózgu z powodu przebytej malarii w dzieciństwie.

Statystyki miasta wyglądają strasznie. Apac liczy 515000 mieszkańców. W okresie pomiędzy lipcem 2008 i lipcem 2009 aż 124538 osób było leczonych na malarię. Oznacza to 2 tys. do 3 tys. chorych tygodniowo plus liczba ta wzrasta do 5000 w czasie pory deszczowej. Połowa wszystkich chorych to dzieci poniżej piątego roku życia.
Absurdalne prawo zabrania wysuszenia bagien, oznacza to że mokradła te są ważniejsze niż życie ludzkie. Pryskanie domów pestycydami też jest zabronione, pomimo że w roku 2008 dzięki temu udało się zmniejszyć zachorowalność o połowę. Dlaczego? Z powodu sprzeciwu lokalnych farmerów bawełny dostarczających cenny surowiec dla Nike, HandM i Walmarts Baby George.

Uprawy bez chemikalii to totalny absurd w tej części świata, może dobre jest to dla krajów zachodnich. Powiedzmy że dzieci afrykańskie umierają żeby inne dzieci mogły ubierać się w organiczne ubrania.

No comments:

Post a Comment