Miejsce to poświęcone jest wolnym rozmowom na temat wycieczek do Afryki. Afryka Południowa staje się coraz bardziej popularniesza wśród turystów z Polski. Poruszymy tutaj tematy wycieczek i podróży do Afryki nie wspominane na stronach biur podróży.
Sunday, 13 October 2013
Czy masz w sobie trochę zoophagy?
Frank Buckland - XIX wieczny przyrodnik, miał umowę z londyńskim zoo, że po śmierci któregoś z egzotycznych zwierząt, chciał mieć możliwość gotowania i jedzenia mięsa. Frank Buckland był popularnym pisarzem, ale jego prawdziwą pasją było to, co nazywał "zoophagy" czyli mało znane angielskie słowo znaczące jedzenie niezwykłych zwierząt. Takie dziwne zamiłowanie, jak na tamte czasy odziedziczył po ojcu, geologu i paleontolog Williamie Buckland.
Zoo w Londynie udostępniło Frankowi dostęp do zwłok szeregu zwierząt z Afryki, w tym słonia, nosorożca i żyrafę. Buckland ugotował pie z nosorożca i serwował to danie na jednym ze swoich wykładów. Muszę przyznać że nigdy nie słyszałem o „zoophagy”, ale okazuje się że wielu turystów odwiedzających RPA życzy sobie odwiedzenia restauracji, gdzie podawane są dania z afrykańskiej dziczyzny. Kiedy jesteśmy w miejscu, gdzie podawany jest krokodyl, większość turystów wybiera właśnie krokodyla, bo jest to ciekawostką. Przyznam, że też uwielbiam degustację takich egzotycznych potraw, chociaż czasami może to być niebezpieczne.
Kiedyś zerwałem z drzewa owoce, których nie znałem. Wydał mi się podobny do granata, dlatego postanowiłem go zjeść.
Kiedy powiedziałem to znajomej, poradziła mi że powinienem pójść do lekarza na płukanie żołądka. Wiele owoców jest przecież trujących. Moje postępowanie wydawało się dziwne dla wszystkich, ale okazuje się że wielu ludzi robi podobnie.
Wracając do tego nieznanego owocu - okazało się że zjadłem tree tomato, czyli rodzaj pomidora rosnącego na drzewie. Pomidory takie pochodzą z Ameryki Południowej i często spotykane są w RPA.
Zrobiłem trochę googlowania. Znalazłem więcej informacji na temat „zoophagy”. Okazuje się że używane w RPA słowo „carnivore ” zastąpiło słowo „zoophagy”, ale słowa te znaczą to samo.
W Johannesburgu jest nawet restauracja o nazwie Carnivore. Chyba nie muszę tłumaczyć, co tam jest podawane. Ciekawe czy w języku polskim mamy odpowiednik słowa zoophagy?
Saturday, 20 July 2013
Dlaczego jesteśmy przeciwko spacerom z lwami?
Bliskie spotkania z wielkimi kotami Afryki jest nieodpartym magnesem dla wielu turystów w Afryce, czym bliższe spotkanie, tym wyższe emocje.
Więc kiedy operatorzy turystyczni oferują, za dodatkową opłatą, możliwość na "spacer z lwami", nie jest zaskoczeniem, że istnieje wielki popyt. A kiedy dowiemy się, że pieniądze idą w kierunku ochrony środowiska i przywrócenia lwów do ich naturalnego środowiska, gotowi jesteśmy zapłacić nawet wysokie sumy.
Populacja afrykańskich kotów zmniejsza się w szybkim tempie. Pół wieku temu żyło sobie około 100000 lwów na sawannach całej Afryki, dziś pogłowie lwów jest poniżej 30000. Czterdzieści procent z nich żyje w Tanzanii i tylko dziewięć krajów, może twierdzić, że mają więcej niż 1000 dzikich lwów. Kiedy powiemy że dzikie lwy są na wyginięciu, zapewne nie jest przesadą.
Z gepardami sytuacja jest jeszcze bardziej tragiczna. W RPA żyje tylko około 1000 gepardów, z czego 250 jest w ośrodkach zarabiających pieniądze dzięki wizytom turystów.
Więc gdzie może być problem z wszelkich prób odwrócenia trendu?
Cóż, kontrowersje i ochrona przyrody idą w parze. Zwłaszcza działalność Antelope Park w Gweru, w Zimbabwe i siostrzanej placówki - Lion Encounter w Victoria Falls w Zimbabwe i Zambii, gdzie oferowane spacery z lwami wydają mi się kontrowersyjne.
Antelope Park, jak stwierdzono na stronie internetowej, jest "do domu słynnej ALERT rehabilitacji lwów, jak podał brytyjski program dokumentalny „Lion Country”. ALERT, wydawałoby się, jest organizacją non-profit, czyli nie zarabiającą pieniędzy, powołaną w celu ochrony lwów.
Istotą programu organizacji ALERT jest "wizja", opierająca się na czterech etapach zakończonych skutecznym uwolnieniem lwów do prawdziwych obszarów ochrony. Rozumie, że wielkie projekty nie zawsze są realizowane w krótkim czasie, ale ALERT został założony w 2005 roku i jeszcze do tej pory nie uwolnił nawet jednego lwa na wolność. Lwy są rozmnażane w niewoli. Lwiątka pozują do zdjęć z turystami ale szybko robią się duże i niebezpieczne, pomimo że od urodzenia miały styczność z ludźmi. W miarę upływu lat wzrasta liczba lwów na uwięzi. To prosta arytmetyka, możemy to wywnioskować po wielkiej ilości młodych lwów, czyli gdzie robi się pieniądze.
Lwy nie umiejące polować, przyzwyczajone do widoku ludzi nie mają wielkich szans do przetrwania na wolności. Zagraniczni myśliwi przygotowani są płacić duże sumy za ustrzelenie lwa. Nie zdają sobie nawet sprawy, że są to podstawione lwy do odstrzału.
Znany aktor z USA, Adam Sandler odwiedził ośrodek gepardów w okolicach Kapsztadu.
Kiedy schylił się, żeby dać gepardowi trochę wody, został zaatakowany, na szczęście opiekunka geparda była w pobliżu i i zdołała ocalić aktora.
Sunday, 7 July 2013
Nasze pragnienie pustyni
Nasze pragnienie szalało, kiedy wędrowaliśmy przez Tatasberg - aglomerację głazów
granitowych ułożonych jeden na drugim. Ten charakterystyczny szczyt
wygląda twierdza olbrzyma skazanego na wygnanie na pustynię. Z
kolegą Garym zdaliśmy sobie nagle sprawę, że nie mamy
wystarczających zapasów wody. Organizm może domagać się paru
litrów wody na godzinę, zwłaszcza, gdy wokół panują
ekstremalnie gorące i suche warunki. Na południowym końcu Pustyni
Namib, jest to jedyny,prawdziwy pustynny rejon RPA. Temperatury w
okresie letnim często dochodzą do 50 stopni Celsjusza a
promieniowanie ultrafioletowe jest wyższy niż w większości miejsc
na ziemi. Opady deszczu mogą być tak niskie jak 40 milimetrów
rocznie, podczas gdy parowanie osiąga 3000 milimetrów w
roku.
Byliśmy tam w zimie, ale i tak istnieją tylko dwa rodzaje temperatur dziennych: gorąco i bardzo gorąco. Kiedy wdrapałem się na stromy szczyt , moje pragnienie zanikło na chwilę, wyparte z mojej świadomości przez widoki panoramiczne rozciągające się we wszystkich kierunkach. Pasma gór wznoszące się ponad ostrymi szczytami na tle metalicznego nieba.
Niektóre z tych masywów mają wiek dwa miliardy lat, czyli połowa wieku naszej Ziemi. Przeplatane między nimi piaskowe doliny, kilku kilometrowej szerokości, jak jałowe płótno, na którym nic nie porusza się z wyjątkiem powoli pełzającego cienia skalistych szczytów.
W kierunku północnym od rzeki rozciąga się Park Narodowy Ais-Ais po stronie Namibii, obecnie będący częścią transgranicznego rezerwatu przyrody z kanionem rzeki Rybnej. Na południu znajduje się Park Narodowy Richtersveld i Richtersveld Community Conservancy - rdzeń ósmej w RPA atrakcji wpisanej na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, cenionego za jego wyjątkowe
wartości nie tylko przyrodnicze ale i kulturowe.
W oddali widać rzekę Oranje wijącą się przez wąwozy w drodze do Oceanu Atlantyckiego. W Richtersveld, wzdłuż koryta rzeki wznosi się wąska linia zielonych drzew akacji, jedyny jasny kolor w hegemonii beżowego i czarnego otoczenia. Nic dziwnego nie było żadnych oznak ludzi, chociaż wiem, że istnieje tutaj kilka kempingi wzdłuż rzeki, gdzie przygotowywane są samochody 4x4. Nie ulega wątpliwości, szukający przygód turyści ochłodzą się teraz w wodzie.
Mieszkaliśmy w kilku miejscach: De Hoop, Richtersberg, Potjiespram i kemping Tatasberg. Głębiej
w górach był Kokerboomkloof, kemping otoczony granitowymi głazami i lasem drzew kołczanowych. Wiedziałem też, że żyje tutaj kilku pasterzy z plemienia Nama, ostatniego koczowniczego ludu w kraju.
Byliśmy tam w zimie, ale i tak istnieją tylko dwa rodzaje temperatur dziennych: gorąco i bardzo gorąco. Kiedy wdrapałem się na stromy szczyt , moje pragnienie zanikło na chwilę, wyparte z mojej świadomości przez widoki panoramiczne rozciągające się we wszystkich kierunkach. Pasma gór wznoszące się ponad ostrymi szczytami na tle metalicznego nieba.
Niektóre z tych masywów mają wiek dwa miliardy lat, czyli połowa wieku naszej Ziemi. Przeplatane między nimi piaskowe doliny, kilku kilometrowej szerokości, jak jałowe płótno, na którym nic nie porusza się z wyjątkiem powoli pełzającego cienia skalistych szczytów.
W kierunku północnym od rzeki rozciąga się Park Narodowy Ais-Ais po stronie Namibii, obecnie będący częścią transgranicznego rezerwatu przyrody z kanionem rzeki Rybnej. Na południu znajduje się Park Narodowy Richtersveld i Richtersveld Community Conservancy - rdzeń ósmej w RPA atrakcji wpisanej na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, cenionego za jego wyjątkowe
wartości nie tylko przyrodnicze ale i kulturowe.
W oddali widać rzekę Oranje wijącą się przez wąwozy w drodze do Oceanu Atlantyckiego. W Richtersveld, wzdłuż koryta rzeki wznosi się wąska linia zielonych drzew akacji, jedyny jasny kolor w hegemonii beżowego i czarnego otoczenia. Nic dziwnego nie było żadnych oznak ludzi, chociaż wiem, że istnieje tutaj kilka kempingi wzdłuż rzeki, gdzie przygotowywane są samochody 4x4. Nie ulega wątpliwości, szukający przygód turyści ochłodzą się teraz w wodzie.
Mieszkaliśmy w kilku miejscach: De Hoop, Richtersberg, Potjiespram i kemping Tatasberg. Głębiej
w górach był Kokerboomkloof, kemping otoczony granitowymi głazami i lasem drzew kołczanowych. Wiedziałem też, że żyje tutaj kilku pasterzy z plemienia Nama, ostatniego koczowniczego ludu w kraju.
W naszej drodze do
parku, zaplanowaliśmy spotkanie z Josephem Obies. Siedzi i czekał
na nas w cieniu drzewa shepherds, jego kozy pasły się w
pobliżu.
Wykopaliska archeologiczne świadczą że przodkowie Josepha żyli tutaj od około 4 tysięcy lat, bezustannie przenosząc swoje stada i składane szałasy z trawy.
Spojrzał na nas przez dym z papierosa, a potem przyglądał się naszej przyczepie i wszystkim naszym narzędziom. Ludność Nama jest prawnym właścicielem tych terenów i dzierżawi go dla
SanParks dla celów ochrony przyrody. Turyści często są zaskoczeni, kiedy zobaczą kozy pasące
się na terenie parku, nie zdając sobie sprawy że pasterze Nama są do tego upoważnieni.
Ale przystosowanych do życia na pustyni Nama jest bardzo niewielu, na powierzchni 6000 kilometrów kwadratowych żyje nie więcej jak 100 tych oryginalnych ludzi w dużej mierze
na niedostępnym terytorium. Stojąc na szczycie Tatasberg, halucynogenne ciepła mieniło się w
powietrzu i cisza szumiała w uszach.
Pustynie w RPA mogą występować w RPA w wielu formach, ale dla mnie, Richtersveld definiuje to lepiej niż jakikolwiek inne miejsce. Chociaż zastraszające,jest także pokorne i inspirujące. Region wywarł podobny wpływ na wiele innych osób, w tym Dr Graham Williamson, który prawdopodobnie zna to miejsce lepiej niż ktokolwiek inny. Jest to prawie niemożliwe, aby przekazać uczucia podczas obecności na pustyni, która nasyca nas wrażeniem że jest szorstka, okrutna, sucha, księżycowy krajobraz, ale emanuje piękno niezwykłej intensywności.
Teraz z siedzibą w Kapsztadzie, Graham i jego żona Francoise mieszkali w nadmorskim miasteczku Oranjemund ponad 20 lat. W tygodniu
pracował jako dentysta w miejscowej kopalni diamentów, w weekendy, on przekształcał się w
pionierskiego przyrodnika i botanicznego eksperta. Niestrudzona para zbadała góry i doliny na piechotę, a ich miłość i szacunek dla tego obszaru wzrastał, napisali książkę „Richtersveld The Enchanted Wildernes”.
Jak Graham wyjaśnił mi po mojej wycieczce ndo Tatasberg, rośliny i zwierzęta nie tylko są zdolne przetrwać, a nawet rozwijać się mimo ciężkich warunków pustynnych.
Węże, chrząszcze i gekony znoszą upały przez zagnieżdżenie się głęboko w piasku lub
ukrywanie się w szczelinach skalnych. Większość z nich jest aktywnych nocą.
Niektóre kameleony mają w nosie gruczoł usuwający z organizmu nadmiar soli.
Żaby i ropuchy, takie jak tajemnicze The Namaqua caco (Cacosternum namaquense) zapadają w
hibernację w szczelinach lub w miękkiej gliny w czasie suszy.
Kiedy przybywa oczekiwany od dawna deszcz, płazy wyłaniają się z chęcią nadrobienia straconego czasu na kopulację całą noc.
„Ogłuszająca kakofonia przyciąga samice”, powiedział Graham. "W jedną taką noc w czerwcu 1986, po najlepszych deszczach jakie pamiętają najstarsi ludzie, z Francoise przeżyliśmy symfonię żab tak głośno że nie było mowy o spaniu."
Wykopaliska archeologiczne świadczą że przodkowie Josepha żyli tutaj od około 4 tysięcy lat, bezustannie przenosząc swoje stada i składane szałasy z trawy.
Spojrzał na nas przez dym z papierosa, a potem przyglądał się naszej przyczepie i wszystkim naszym narzędziom. Ludność Nama jest prawnym właścicielem tych terenów i dzierżawi go dla
SanParks dla celów ochrony przyrody. Turyści często są zaskoczeni, kiedy zobaczą kozy pasące
się na terenie parku, nie zdając sobie sprawy że pasterze Nama są do tego upoważnieni.
Ale przystosowanych do życia na pustyni Nama jest bardzo niewielu, na powierzchni 6000 kilometrów kwadratowych żyje nie więcej jak 100 tych oryginalnych ludzi w dużej mierze
na niedostępnym terytorium. Stojąc na szczycie Tatasberg, halucynogenne ciepła mieniło się w
powietrzu i cisza szumiała w uszach.
Pustynie w RPA mogą występować w RPA w wielu formach, ale dla mnie, Richtersveld definiuje to lepiej niż jakikolwiek inne miejsce. Chociaż zastraszające,jest także pokorne i inspirujące. Region wywarł podobny wpływ na wiele innych osób, w tym Dr Graham Williamson, który prawdopodobnie zna to miejsce lepiej niż ktokolwiek inny. Jest to prawie niemożliwe, aby przekazać uczucia podczas obecności na pustyni, która nasyca nas wrażeniem że jest szorstka, okrutna, sucha, księżycowy krajobraz, ale emanuje piękno niezwykłej intensywności.
Teraz z siedzibą w Kapsztadzie, Graham i jego żona Francoise mieszkali w nadmorskim miasteczku Oranjemund ponad 20 lat. W tygodniu
pracował jako dentysta w miejscowej kopalni diamentów, w weekendy, on przekształcał się w
pionierskiego przyrodnika i botanicznego eksperta. Niestrudzona para zbadała góry i doliny na piechotę, a ich miłość i szacunek dla tego obszaru wzrastał, napisali książkę „Richtersveld The Enchanted Wildernes”.
Jak Graham wyjaśnił mi po mojej wycieczce ndo Tatasberg, rośliny i zwierzęta nie tylko są zdolne przetrwać, a nawet rozwijać się mimo ciężkich warunków pustynnych.
Węże, chrząszcze i gekony znoszą upały przez zagnieżdżenie się głęboko w piasku lub
ukrywanie się w szczelinach skalnych. Większość z nich jest aktywnych nocą.
Niektóre kameleony mają w nosie gruczoł usuwający z organizmu nadmiar soli.
Żaby i ropuchy, takie jak tajemnicze The Namaqua caco (Cacosternum namaquense) zapadają w
hibernację w szczelinach lub w miękkiej gliny w czasie suszy.
Kiedy przybywa oczekiwany od dawna deszcz, płazy wyłaniają się z chęcią nadrobienia straconego czasu na kopulację całą noc.
„Ogłuszająca kakofonia przyciąga samice”, powiedział Graham. "W jedną taką noc w czerwcu 1986, po najlepszych deszczach jakie pamiętają najstarsi ludzie, z Francoise przeżyliśmy symfonię żab tak głośno że nie było mowy o spaniu."
Widział szakala
pijącego wodę morską bez negatywnych skutków, ale większe ssaki
są rzadkie ze względu na brak wody. Nawet tak wytrwałe zwierzęta
jak gemsbok nie wstępują tutaj licznie. Spotyka się klipspringera,
springboka i zebrę Hartmanna. Największe drapieżniki leopard i
karakal, które mogą przetrwać na małych gryzoniach i
ptakach.
Scorpiony są powszechne, w tym bardzo niebezpieczny, jadowity Parabuthus granulatus,
a jeden z najbardziej jadowitych pająków na świecie - sicarius testaceus.
Węże, takie jak niebezpieczna kobra przylądkowa. Nie śpij w nocy na ziemi i nie zdejmuj butów.
Roślinność Richtersveld
Scorpiony są powszechne, w tym bardzo niebezpieczny, jadowity Parabuthus granulatus,
a jeden z najbardziej jadowitych pająków na świecie - sicarius testaceus.
Węże, takie jak niebezpieczna kobra przylądkowa. Nie śpij w nocy na ziemi i nie zdejmuj butów.
Roślinność Richtersveld
Ale
Richtersveld znany jest najbardziej z roślinności zdaniem
Grahama.
W rejonach Gruboszowatego Karru – strefy biotycznej z 5000 gatunków roślin, z których ponad połowy nie znajdziesz nigdzie indziej, jest globalnym botaniczne cudem natury i jednym z tylko
dwóch na świecie, który jest całkowicie suchy (Drugi to Półwysep Somalijski).
"Niektóre
rośliny mogą obniżyć temperaturę swoich liści poniżej
normalnego metabolizmu co powoduje kondensację pary wodnej. Inne
mają liście w kształcie łyżki, łapią wilgoć z mgły. Niektóre
mają włoski na liściach, które służą jako pułapki wody, zaś
inne rozwijać duże ilości czerwonego, pomarańczowego, a nawet
czarnego pigmentu do ochrony przed nadmiernym promieniowaniem
słonecznym. Graham i Francoise odkryli kilka nowych gatunków roślin
i mieli swoją rolę w ponownym odkryciu spektakularnego Amaryllis
paradisicola,
gatunek występuje tylko w Paradyskloof w zachodniej części parku.
Najbardziej znane z roślin które rosną w tym regionie są niewątpliwie drzewa kołczanowe (kokerboom), stojących niby straż nad krajobrazem i nazwane tak bo Buszmeni wykorzystywane gałęzie na strzały do łuków.
Trzy gatunki drzew kołczanowych spotykanych tutaj rosną zaledwie o centymetr lub dwa każdego roku, ale mogą żyć przez ponad 200 lat. Ich kora jest chłodna w dotyku, odbija promienie słońca, natomiast twarde, soczyste liście i pień mogą przechowywać kilka litrów wody. Jeżozwierze i inne gryzonie czerpią z pni wilgoć, żółte kwiaty dostarczają nektaru dla nektarników, a gałęzie dają bezpieczne miejsce na gniazda dla ptaków drapieżnych w krajobrazie pozbawionym drzew.
W rejonach Gruboszowatego Karru – strefy biotycznej z 5000 gatunków roślin, z których ponad połowy nie znajdziesz nigdzie indziej, jest globalnym botaniczne cudem natury i jednym z tylko
dwóch na świecie, który jest całkowicie suchy (Drugi to Półwysep Somalijski).
![]() |
| Amaryllis paradisicola |
gatunek występuje tylko w Paradyskloof w zachodniej części parku.
Najbardziej znane z roślin które rosną w tym regionie są niewątpliwie drzewa kołczanowe (kokerboom), stojących niby straż nad krajobrazem i nazwane tak bo Buszmeni wykorzystywane gałęzie na strzały do łuków.
Trzy gatunki drzew kołczanowych spotykanych tutaj rosną zaledwie o centymetr lub dwa każdego roku, ale mogą żyć przez ponad 200 lat. Ich kora jest chłodna w dotyku, odbija promienie słońca, natomiast twarde, soczyste liście i pień mogą przechowywać kilka litrów wody. Jeżozwierze i inne gryzonie czerpią z pni wilgoć, żółte kwiaty dostarczają nektaru dla nektarników, a gałęzie dają bezpieczne miejsce na gniazda dla ptaków drapieżnych w krajobrazie pozbawionym drzew.
| Tatasberg, drzewo kokerboom |
![]() |
| Tatasberg w Richtersveld w RPA |
| Mało znana żeneta afrykańska |
Sunday, 30 June 2013
Trasa Panoramiczna w Górach Smoczych inaczej
Trasa Panoramiczna to jedno z najlepiej znanych miejsc widokowych w RPA.
Po drodze do Parku Krugera, zatrzymujemysię przy Trasie Panoramicznej. Jest to rodzaj odmiany, w Krugerze podziwiamy dzikie zwierzęta i busz, wyjeżdżamy i krajobraz zmienia się dramatycznie.
Widzimy plantacje eukaliptusów i sosny, plantacje bananów, owoców cytrusowych i innych.
Każda wycieczka zatrzymuje się w 4 podstawowych miejscach, czyli wodospad Lisbon, Bourkes Luck Potholes, Boże Okno i widok an Three Rondavels z kanionem rzeki Blyde.
Tymczasem, w tym rejonie aż roi się od innych atrakcji.
Przygotowałem mapkę, na której dokładnie zaznaczyłem, co jeszcze można zobaczyć.
Zapraszam do dokładengo obejrzenia mapy. Napisy w kolorze zielonym to atrakcje turystyczne, prawda że jest ich wiele? Niestety, żeby możliwe było czytanie mapy, proszę kliknąć na mapie i ją powiększyć. Nie jest to łatwe, musicie się nad tym pomęczyć, ale moim zdaniem warto.
A to jest panorama widziana z mniej znanego miejsca - Wonder View.
Wspaniały widok na Lowveld.
Dodam że "veld" to rozległa równina porośnięta trawą, przechodzącą w niski busz. Veld to odpowiednik prerii w Ameryce Północnej, pampa w Ameryce Południowej.
Najciekawsze blogi
Po drodze do Parku Krugera, zatrzymujemysię przy Trasie Panoramicznej. Jest to rodzaj odmiany, w Krugerze podziwiamy dzikie zwierzęta i busz, wyjeżdżamy i krajobraz zmienia się dramatycznie.
Widzimy plantacje eukaliptusów i sosny, plantacje bananów, owoców cytrusowych i innych.
Każda wycieczka zatrzymuje się w 4 podstawowych miejscach, czyli wodospad Lisbon, Bourkes Luck Potholes, Boże Okno i widok an Three Rondavels z kanionem rzeki Blyde.
Tymczasem, w tym rejonie aż roi się od innych atrakcji.
Przygotowałem mapkę, na której dokładnie zaznaczyłem, co jeszcze można zobaczyć.
Zapraszam do dokładengo obejrzenia mapy. Napisy w kolorze zielonym to atrakcje turystyczne, prawda że jest ich wiele? Niestety, żeby możliwe było czytanie mapy, proszę kliknąć na mapie i ją powiększyć. Nie jest to łatwe, musicie się nad tym pomęczyć, ale moim zdaniem warto.
A to jest panorama widziana z mniej znanego miejsca - Wonder View.
Wspaniały widok na Lowveld.
Dodam że "veld" to rozległa równina porośnięta trawą, przechodzącą w niski busz. Veld to odpowiednik prerii w Ameryce Północnej, pampa w Ameryce Południowej.
Najciekawsze blogi
Ptaki w Parku Krugera
W Parku Krugera występuje aż 507 gatunków ptaków.
Nie jest łatwo pomieścić wiele ptaków, dlatego zrobiłem mały fotomontaż. Mam nadzieję że to nie psuje zabawy. Oto tylko niektóre z ptaków w Krugerze.
| Ptaki w Parku Krugera w Repulice Południowej Afryki |
| Ptaki w Parku Krugera w RPA |
| Ptaki z Parku Krugera w Afryce Południowej |
| Marabut |
RPA jest jak piękna kobieta
Nowe, demokratyczne RPA cieszy się wielkim zainteresowaniem wśród turystów: wspaniałe, słońcem całowane
plaże, Wielka Piątka Afryki, rozległe otwarte równiny usiane starożytnymi baobabami, majestatyczne pasma górskie, lasy, tubylcze plemiona, dzikie kwiaty, malownicze winnice w Kapsztadzie, nie wspominając już o słonecznej pogodzie?
RPA w branży turystycznej jest jak wytworna dama, którą każdy podziwia za jej urodę, ale wszyscy zapominają o intrygującej osobowości. Ze smutkiem muszę przyznać że kultura i dziedzictwo Republiki Południowej Afryki są często zaniedbane przez zagranicznych turystów. Moim zdaniem, zwiedzanie kraju, bez poznania najważniejszych faktów historycznych mija się z celem. Wyciągamy wtedy błędne wnioski na temat ludzi i kraju. Nic dziwnego że Światowa Organizacja Turystyki (UNWTO) szacuje, że około 40% z turystyki międzynarodowej może być klasyfikowana jako turystyka tematyczna, skupiająca się wokół kultury i historii danego kraju,
według danych z badań przeprowadzonych w roku 2011 rocznego sprawozdania opublikowanego przez Tourism Strategic Research Unit. Szacuje się że mniej niż 10% zagranicznych turystów odwiedzających RPA interesuje się historią i kulturą RPA.
Przykładowo, Robben Island nie przyciąga tylu turystów co Koloseum, ten starożytny amfiteatr, odwiedza około cztery miliony turystów rocznie.
W RPA, nie musisz stać w długich kolejkach, lub płacić wygórowanych cen za wstępy. Pod tym względem, Południowa Afryka jest w pozycji prawie do pozazdroszczenia.
Pozostaje jeszcze pytanie: czy RPA posiada kulturowe odpowiedniki takich atrakcji jak Wersal, Koloseum, Statua Wolności? Oczywiście, że tak. Wartość obiektów kultury i dziedzictwa narodowego leży w ich naturalnej wyjątkowości, powinny one być różne w każdym kraju w zależności od historii.
Prawdziwa sztuka polega na sposobie reklamy takich atrakcji, czyli umiejętności prezentacji żeby inni potrafili docenić ich znaczenie dla kraju.
Weźmy, na przykład, Zamek Dobrej Nadziei. Może to nie jest Hall of Mirrors lub piękne ogrody Wersalu, ale posiada wysokie znaczenie w kontekście podbojów Nowego Świata i powstania RPA. Zamek zbudowany w ramach ekspansji Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej w latach 1666 do 1679, jest najstarszym zachowanym budynkiem kolonialnym w Afryce Południowej, oferuje turystom możliwość wglądu na to jak wyglądało życie w Kapsztadzie w XVII i XVIII wieku.
Voortrekker Monument pobliżu Pretorii nie jest tak wysoki, jak Statua Wolności, ale jest równie
imponujący ze względu na swoje położenie na wzniesieniu ponad miastem i znaczenie historyczne. Jego 40 m, szerokości, długości i wysokości czyni go pokaźną strukturą z granitu. Został wzniesiony w latach od 1937 do 1949, koszt budowy to zawrotna suma jak na tamte czasy 350 000 funtów.
Voortrekker Monument jest symbolem odwagi pionierów wędrujących z Kapsztadu w głąb kontynentu afrykańskiego w poszukiwania lepszego życia. Upamiętnia przede wszystkim bitwę pod Krwawą Rzeką, która miała miejsce dnia 16 grudnia 1838 roku. Oddział złożony z 470 białych pod dowództwem Andriesa Pretoriusa pokonał wtedy armię Zulusów liczącą 12 tysięcy wojowników. Pomnik Voortrekker otacza kamienny mur, na którym wyrzeźbiono 64 wozy wozy ustawione w kolistym szyku obronnym. Muzeum, to ogromny sześcian, wewnątrz którego znajdują się płaskorzeźby przedstawiające historię Wielkiego Treku.
Jeśli zamiast kolonialnej przeszłości interesuje cię znacznie dłuższy okres historii polecamy Kolebkę Ludzkości z muzeum Maropeng.
Odkryto tam około 1000 skamieniałych szczątków człowieka pochodzących z różnych okresów na przestrzeni tysięcy lat. Nic dziwnego że Kolebka Ludzkości znalazła się na liście Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO.
Sunday, 19 May 2013
Nurkowanie w Kapsztadzie i w Mozambiku
Plan wycieczki z Africangamesafari
Przylatujemy do Johanesburga z Warszawy 15 pażdziernika /przez Dubaj. Mamy hotel koło lotniska i 16.10.2013 lecimy samolotem na Wodospad Wiktorii. Mamy zarezerwowane cztery noclegi, tak więc do dyspozycji trzy pełne dni na Vic Falls.
Pierwszy dzień tj. 17-tego chcielibyśmy zrobić rafting, drugi Botswanę, a na trzeci pobyczyć się.
Pytanie: czy wizy do Zimbabwe kupuje się przy odprawie jak przylecimy do Vic Falls? Czy musi być
podwójna ze względu na Botswanę i ile one kosztują? Czy spływ i Botswanę wystarczy wykupić
w dniu przylotu do VF czyli 16-go czy bukować przez hotel wcześniej?
Wracamy do Johanesburga 20-tego, śpimy w tym samym hotelu, by nazajutrz wyjechać ciężarówką.
na "Wycieczkę Busz i Plaża". Jak wspomniałem wcześniej w Vilanculos wykupiłem dwa dni nurkowe w czasie
pobytu naszej grupy 26 i 27 pażdziernika /rezygnujemy z dodatkowego zestawu atrakcji na Bazarutto. Chcemy
ponurkować też będąc w Tofo-24.10.13 dwa nurkowania i w Inhabane 29.10.13 dwa nurkowania,
czy mam już teraz bukować te nurki czy wystarczy jak tam przyjedziemy?
Po powrocie do Johannesburga śpimy ponownie w hotelu przy lotnisku, aby nazajutrz tj.4 listopada polecieć
Kululą do Durbanu i transferem z bazy nurkowej do Umkomaas. Wracamy do Durbanu 7.11.13,
śpimy, zwiedzamy, a 9.11.13 Kululą lecimy do Kapsztadu do hotelu gdzie mamy zapłacone
noclegi. Wylatujemy z Kapsztadu do domu 15 listopada. Mamy 5 pełnych dni,żeby zrobić nurkowanie w klatce z rekinami w Gaansbay, zwiedzić Przylądek Dobrej Nadziei i zrobić nurkowanie w lesie kelpowym i nurkowanie palagialne. Pozostałe dwa dni połazimy sobie sami,
Tak wygląda nasz ambitny plan na zwiedzanie Afryki Południowej.
Można zobaczyć rekiny poza klatką jeśli jesteś odważny, pelagialne nurkowanie jest dla ciebie, dodam że rekiny siedmioszpar plamisty nie są groźne
Subscribe to:
Posts (Atom)

